piątek, 5 lipca 2013

Rozdział 11

No one’s POV
Justin ruszył szybko po schodach, z zaciśniętymi w pięściami. Wiedział, że przesadza, ale nie mógł pozwolić aby Alexa była niepokorna. On jest przeznaczony na utrzymywanie jej, a co będzie jeśli rzeczywiście zadzwoniła po pomoc?. Ona była jego, a on nie zamierzał aby milion dolarów zmarnowało się. Gdy zbliżył się do sypialni, usłyszał wodę w łazience wraz z miękkim mruczeniem Alexy. Uśmiechnął się do siebie. Nadszedł czas, aby jego pieniądze do czegoś się przydały.
Alexa:
Gdy Justin zamknął za sobą drzwi, poszłam do szafy wyciągając jeden z wielu ręczników, które kupiliśmy w centrum handlowym. Potem odwróciłam się i wślizgnęłam do łazienki. Zaczęłam zdejmować swoje ubrania, nawet nie patrząc na prysznic. Ostatnim razem, kiedy próbowała go wziąć, nie skończyło się dobrze i doprowadziło do tego, że Justin widział mnie nago. Mam nadzieję, że tym razem nie będzie tak źle, jak ostatnio.
Wreszcie upuszczając mój stanik na podłogę, ostrożnie zbliżyłam się do tablicy pod prysznicem. Westchnęłam i nacisnęłam ją lekko. Wzięłam szybki krok do tyłu na wypadek gdyby woda zaczęła strzelać znikąd, jak ostatnim razem. Jednak tym razem polał się lekki prysznic z sufitu na co odetchnęłam z ulgą. Wyciągnęłam rękę do zbadania wody. Była już ciepła. Idealnie.
Stanęłam, pozwalając ciepłej wodzie aby spływała po moim ciele relaksując mnie przy tym. Kiedy stałam tak tam, mój umysł zaczął się zastanawiać:
Justin nie był, jak myślał Ricky oraz jak ja się spodziewałam. Był całkowicie w porządku, nawet nie próbował niczego na mnie. Być może,  nie chce mnie z tego powodu bo potrzebował tylko jakiegoś towarzystwa w tym dużym domu.
Uderzyłam się w myślach. Przecież jego intencje były już jasne w szatni. Westchnęłam.
Po kilku minutach zaczęłam sobie nucić. Byłam tak pochłonięta myślami, że nie usłyszałam nawet otwierających się drzwi. Nie usłyszałam nawet, gdy Justin rozebrał się i położył swoje ubrania na stosie. Dopiero gdy poczułam jego ręce w kontakcie z gołą skórą na moich biodrach, podskoczyłam z zaskoczenia.
-Byłaś niegrzeczną dziewczynką, Alexa.- Mruknął do mojego ucha. Jego palce wbijały się w moje biodra.
-C-co?- Jęknęłam całkowicie zaskoczona. Co on mówi? Co ważniejsze... co on planuje ze mną zrobić? Przełknęłam węzeł tworzący się w gardle.
Był nagi, mogłam poczuć jego członka na skórze mojego uda. Przylgnął do mnie. Drogi Boże. Nie byłam na to gotowa.
-Do kogo dzwoniłaś kiedy mnie nie było?- Zapytał.
Zamarłam.
-J-ja? co m-masz na myśli?-
-Nie rób ze mnie głupka Alexa, widziałem niedawne połączenia wychodzące z mojego telefonu. Do kogo dzwoniłaś? -Zapytał ponownie.
Byłam spokojna. Zamknęłam oczy, mając nadzieję, że odpuści. Jednak poczułam jego usta ciągnące się w dół mojej szyi, a obiema rękami objął moje ciało.
-Więc nie będziemy rozmawiać eh?- Zapytał z dezaprobatą. Obrócił mnie do siebie , więc byłam z nim twarzą w twarz. Sięgnął za siebie, aby wyłączyć wodę. Cały czas trzymałam oczy na jego klatce piersiowej, unikając kontaktu wzrokowego między nami. . Justin chwycił mój podbródek jedną z jego rąk zmuszając mnie abym na niego spojrzała.
-Jeśli jest coś, czego nienawidzę bardziej niż nieposłuszeństwo, Alexa, to jest to kłamstwo- Jego oczy były ciemne.
Moje usta otwierały się i zamykały, starając mu odpowiedzieć. Czułam łzy gotowe do rozlania się. Postanowiłam się przyznać..
-J-ja po prostu chciałam, aby moja m-mama wiedziała, że wszystko u mnie w porządku.-
Jego oczy błysnęły w gniewie.
-Więc dzwoniłaś do swojej mamy?-
- Nie, ja ... przekazałam komuś wiadomość aby jej ją przekazał.-
-Komu?- Warknął wściekły.
-Ricky'emu.- Przyznałam, trochę przestraszona. -On był moim stylistą na aukcji; powiedział mi, że jeśli kiedykolwiek będę czegoś potrzebowała to mogę do niego zadzwonić. Powiedział też , że nie jest to dobry pomysł, aby dzwoniła do mamy, Przekaże jej sam, że wszystko u mnie w porządku, ale nie wie gdzie obecnie jestem.-
Spojrzałam na niego, błagając oczami aby mi uwierzył.
Wydawało mi się, że jednak uwierzył ale czułam, że nadal jest na mnie wściekły za to co zrobiłam.
-To cię jeszcze nie usprawiedliwia Alexa- Mruknął niebezpiecznie blisko w moje wargi.
-Co zamierzasz ze mną zrobić?- Wyszeptałam. Patrzyłam, jak jego usta uformowały się w uśmieszek. Podniósł jedną ze swoich rąk, które niedbale spoczywały na tyle mojego ciała i dał mi ostrego, dźwiękowego klapsa. Czując uczucie pieczenia, podskoczyłam do przodu co spowodowało, że docisnęłam się do niego. Na to, Justin jęknął. Byliśmy już tak mocno dociśnięci do siebie, że nie można byłoby umieścić kartki papieru między nami.
Jego usta znowu zaczęły mówić do mojego ucha.
-Będę cię mocno pieprzyć.-
Wzdrygnęłam się, głównie z obawy, ale po części też dlatego, że jego głos był tak surowy i wymagający ,jednocześnie w pełni uwodzicielski aż czułam dreszcze na moim kręgosłupie.
Nagle Justin podniósł moje nogi, a moje usta zaatakował swoimi ze złością i zmysłowością. Jego ręce ściskały moje uda gdy prowadził mnie do sypialni. Justin szedł tyłem, aż jego nogi uderzyły w brzeg łóżka. Potem upadł na plecy, ciągnąc mnie za sobą abym usiadła na nim okrakiem.
Zaczęłam się wiercić, ale szybko przerzucił nami tak, że teraz on unosił się nade mną trzymając obie ręce po obu stronach mojej głowy.
-Będzie o wiele łatwiej i szybciej jeśli nie będziesz próbować walczyć - Warknął. Jego oczy patrzyły na moje przez chwilę, zanim pochylił głowę ssąc moją szyję, a później piersi.
Zamknąłem oczy mocno przygryzając wargę, aby powstrzymać ich drżenie. Byłam przerażona i to mało powiedziane. Miałam stracić dziewictwo z mężczyzną, którego znam kilka dni i jest dla mnie zupełnie obcy. Oderwał się ode mnie na chwilę i usłyszałam jak otwiera jakieś opakowanie. Zmarszczyłam brwi. Otworzyłam oczy w samą porę, aby zobaczyć jak rzuca paczkę prezerwatyw na podłogę i bez ostrzeżenia wszedł we mnie.
Na początku było to tylko niewygodne, ale potem czułam piekący ból.
Justin chrząknął gdy zaczęłam krzyczeć z bólu. Nie byłam gotowa na to co się teraz dzieje.
Wsuwał i wysuwał się ze mnie, w kółko, a ja piszczałam pod nim. On nadal nie przestawał, a ja mogłam już zobaczyć krople potu tworzące się na jego czole. Próbowałam odnaleźć się w tym bólu nie do zniesienia, lecz po prostu, jak się pojawił tak zniknął, za to zastąpiła go przytłaczająca przyjemność. Na koniec Justin jęknął razem ze mną przy czym on wykrzyczał moje imię. Gdy wysunął swojego członka ze mnie jego czoło spoczęło w zgięciu mojej szyi..
Leżeliśmy tak przez kilka sekund by odzyskać oddech. Spojrzał na mnie, uśmiechając się.

-Przyznaj, że nie było tak źle.- Zaśmiał się. Alenie odwzajemniłam tego. Nie mogłam. Czułam się brudna i wykorzystana. Jestem zużyta.
_______________________________________________________
Rozdział przetłumaczony przez:@rockkk_me
________________________________________________
Soras za takie tłumaczenie ale robiłam to wczoraj w nocy. Dzisiaj tylko błędy sprawdzałam i nie mam czasu na przeprawianie bo jest mecz. Przepraszam Was za to.
~
Osobiście jestem MEGA wkurzona za tą karę. Jak on mógł ją zgwałcić? Nie mogę się z tym pogodzić. Na stos z Justinem!
~
Naszą niespodzianką są 2 przetłumaczone rozdziały!! aaaaa!! Wyczekujcie drugiego dzisiaj wieczorem.
_
LOFFFKI X

czwartek, 4 lipca 2013

Rozdział 10.

Alexa’s POV
- Jest coś, co Ci się spodoba, kochanie? – mroczny, chrapliwy głos Justina odezwał się, kiedy jego silne, muskularne ramiona owinęły się wokół mojej drobnej talii, pozostawiając wilgotne pocałunki w zgięciu szyi. Mięśnie moich ramion napięły się przez pojawienie się tego uczucia, gdyż wcześniej nie miałam doznań tego typu z kimś płci przeciwnej.
Dziś Justin zabrał mnie na zakupy nowych ubrań w różnych sklepach w miejscowym centrum handlowym. Chłopak nalegał na kupienie trochę prowokującej odzieży… Cały czas nalegał na kupno dużej ilości ubrań. To było dość niewygodne, bo nikt oprócz mojego taty nie traktował mnie jak księżniczkę. Ale byłam za to wdzięczna.
W końcu zdałam sobie sprawę, że Ricky myśli, że u mnie jest źle.
Nagle ogarnęło mnie poczucie winy. Byłam tutaj, kupując bardzo drogie ubrania z człowiekiem, który twierdził, że jestem jego własnością, podczas gdy inne dziewczyny, które poznałam trafiły do właścicieli, zapewniających im prawdopodobnie gorsze warunki życia.
Czułam, że moje wargi drgają w żalu, gdy pomyślałam o Emily, Melodii i Jesseni. Byłam pierwszą sprzedaną z naszej czwóki, więc nie mogłam być świadkiem ich aukcji, ale modliłam się, aby dostały kogoś, kto będzie traktował je dobrze. Wiedziałam, że to nie był przypadek. Mężczyźni, których widziałam byli wulgarni, sprośni, obrzydliwi i byli stadem zasmarkanych świń. Przypomniałam sobie, jak przestraszona czułam się, stojąc na tej scenie. Jak przez mgłę pamiętałam moje myśli o tym, że moje życie się skończyło, że zostanę sprzedana jednemu z tych potworów. Prawie tak się stało, gdy w końcu Justin zainterweniował. Chodź sprzedanie w ręce jakiegoś obcego mężczyzny nie jest idealną sytuacją, przynajmniej wiedziałam, że Justin nie skrzywdzi mnie w przeciwieństwie do nowych właścicieli moich przyjaciółek.
Ciepłe usta Justina dotknęły rogu moich i natychmiast odrzuciłam moje myśli. Jego ręka była spleciona z moją w wolnym uścisku, dopóki nie spojrzałam mu w oczy.
- Co się stało?- wymamrotał półgłosem. Mały, mimowolny uśmiech zagościł na moich ustach. Nie zamierzam kłamać, że nie podobał mi się sposób w jaki mnie traktował.
- Podoba mi się.- powiedziałam niepewnie, ignorując jego pytanie. Trzymając w rękach bieliznę, patrzyłam jak  jego oczy patrzyły na nią z błyskiem w tęczówkach. Ten błysk w jego karmelowych oczach powodował, że czułam się nieswojo, bo wiedziałam o czym  myślał. Nadal miałam w rękach kawałek bielizny. Nigdy nie miałam czegoś takiego – jeśli moi rodzice znaleźliby to i u mnie to byłabym martwa -  ale ona była piękna, koronkowa i miała elegancki kwiatowy wzór.
- Chcesz ją przymierzyć? – Justin wychrypiał. Dla kogoś innego może to brzmiało jak niewinne pytanie, ale słyszałam w jego głosie, że to było jego celem.
- Tak. – powiedziałam, niemal natychmiast, zastraszona jego wzorkiem. Jego usta utworzyły uśmiech, kiedy prowadził mnie do przymierzalni.
- Zawołaj mnie, kiedy skończysz. – wyszeptał mi do ucha, gdy weszłam do jednego z pomieszczeń z różowymi ścianami. Skinęłam głową, patrząc w dół na podłogę, aż cicho zamknął drzwi.
Westchnęłam. Powiesiłam podwiązkę na haczyku i zaczęłam rozbierać się, kierując wzrok na ubrania. Kiedy ściągnęłam biustonosz i majtki, stałam tam przytulając swoje ciało. Wiedziałam, że muszę zostać nago, żeby przymierzyć tą bieliznę, ale czułam się nieswojo stojąc bez niczego na sobie w publicznej przymierzalni. Jednak wiedziałam, że Justin nie pozwoliłby mi wyjść stąd, gdybym tego nie założyła, więc szybko naciągnęłam  ją na siebie. Co ciekawe, idealnie pasowała i okrywała mnie we właściwych miejscach.
Popatrzyłam w górę i spotkałam swoje oczy w odbiciu lustra, które wisiało na ścianie przede mną. Jak tylko zobaczyłam siebie w lustrze, od razu nienawidziłam tego jak bielizna wyglądała na mnie, pomimo tego, wiedziałam, że Justin na pewno będzie myślał inaczej.
Westchnęłam, nacisnęłam na klamkę i wyjrzałam głową na zewnątrz.
- Justin… - Zawołałam cicho, na co jego głowa odwróciła się. Siedział na białej kanapie, swobodnie patrząc na wszystko (głównie kobiety). Skinęłam głową, żeby wiedział, że już się przebrałam i wyszłam za drzwi, aby mu się pokazać.
Mimo, że nie patrzyłam na jego twarz, to czułam jego wzrok na sobie, którym przejechał przez moje ciało. Milczał, ale zauważyłam, że wziął głęboki oddech. Oderwałam oczy od podłogi, aby na niego spojrzeć, i tak szybko jak zdążyłam się zorientować on przybliżył się i popchnął mnie lekko do tyłu, aż oboje byliśmy z powrotem w szatni.
Niski pomruk wydobył się z jego gardła, kiedy zamknął drzwi i pchnął mnie na ścianę dość boleśnie. Przybił mnie do ściany swoim ciałem, ściskając moje nadgarstki nad głową i nie zawahał się zaatakować ustami moich. Podobnie jak wcześniej, gdy mnie całował, oddech uwiązł mi w gardle, zanim zareagowałam i zaczęłam poruszać ustami w synchronizacji z nim. Jego ręce owinęły się wokół mojej talii, potem zeszły w dół i wsunął dłonie w majtki z koronki, aby ścisnąć mój tyłek, co sprawiło, że zaczęłam ciężko oddychać. Usłyszałam jego jęk, zanim odsunął się ode mnie. Zatrzepotałam powiekami, po czym otworzyłam oczy i spojrzałam w jego tęczówki. Były ciemne, rozszerzone i pełne pożądania.
- Ubieraj się i pójdziemy za to zapłacić. –warknął. Skinęłam głową i patrzyłam na niego, wychodzącego szybko z przymierzalni, pozostawiając mnie, abym się przebrała.
Westchnęłam z ulgą.
Jezu Chryste.
Był zdecydowanie bipolarny. Myślałam, że weźmie mnie tu. Ale chyba czeka, aż wrócimy. Zadrżałam na tą myśl i szybko się ubrałam.
Wychodząc z szatni, znalazłam Justina niedbale opierającego się o ścianę  na przeciwko mnie. Jego oczy były skierowane na mnie, gdy powoli się do niego zbliżyłam. Wyglądał spokojnie, jakby nic się nie wydarzyło kilka minut temu, co wywołało u mnie nieswoje uczucie.

Bez słowa wsunął rękę na moją talię i poprowadził mnie do lady, by mógł zapłacić za około 20 strojów wybranych ze sklepu.
- Czy to wszystko na dzisiaj, proszę pana?-  ekspedientka, która wyglądała na 20 lat, zapytała w najbardziej przymilny sposób jaki słyszałam. Jej makijaż być mocny, a fałszywe blond włosy związane w kucyk. Pociągnęła rąbek koszuli w dół, by odsłonić więcej biustu, kiedy pochyliła się nieco. Zmarszczyłam twarz z niesmakiem, chociaż ona tego nie zauważyła. Spojrzałam w górę, aby zobaczyć reakcję Justina. Pozostał obojętny, jakby jej nie zauważył. Jego oczy były na mnie, kiedy skinął głową.
- To wszystko, dziękuję.- Spojrzał na dziewczynę, która zaczęła skanować ceny ubrań.
- To będzie 950 dolarów.- Powiedziała po przeskanowaniu wszystkiego.
Moje oczy rozszerzyły się i niemal wyszły z orbit. – C-co?- pisnęłam.
Justin posłał mi spojrzenie, ale nie wydawał się zdziwiony ceną. Spokojnie wyjął portfel i wyciągnął czarną kartę American Express.
Ja stałam wciąż oszołomiona kwotą, jaką na mnie przeznaczył. Chciałam zaprotestować, ale uniknęłam wywołania sceny. Chciałam poczekać, aż wrócimy do domu. Ogarnęłam wzrokiem wszystkie rzeczy. Głównie to były rzeczy, które podobały się Justinowi. Tak naprawdę nie zwracałam uwagi na metki, ale to nie było zaskoczeniem, że to wszystko jest drogie.
Po zapłaceniu wzięliśmy torby, a Justin szybko złapał moją rękę i poprowadził mnie do swojego samochodu. Następnie otworzył bagażnik i umieścił tam zakupy, a potem otworzył dla mnie drzwi pasażera, więc wsiadłam do środka.
- Podoba Ci się to, co kupiliśmy?- Justin pociągnął cicho, z wątpliwością w głosie.
-Tak, ale… to zbyt dużo pieniędzy…- przyznałam, patrząc w dół na moje ręce. Justin zamilkł, a ja nie chciałam patrzeć na niego, myśląc, że się zezłościł.
-Alexa.- wezwał firmowym tonem. Przechyliłam trochę głowę, aby wiedział, że go słucham.- Nie musisz się o to martwić. Mam pieniądze. Palić te 950 dolców. To nie będzie stanowiło jakiejś ogromnej luki na moim koncie. Właściwie, może być łatwo zapełniona. Przyzwyczaj się do tego, bo to będzie Twoje życie teraz...
Wreszcie spojrzałam na niego w pełni, ale spotkałam jego oczy na drodze. Przygryzłam wargę i ponownie opuściłam wzrok. Miał rację. To teraz jest właśnie moje życie.

Justin’s POV

Po wyładowaniu ostatniej torby z ubraniami i umieszczeniu ich w szafie na półkach przeznaczonych dla Alexy, zwróciłem się do niej z uśmiechem. Ona jednak nie odwzajemniła go. Stała na środku naszej sypialni, ze skrzyżowanymi rękami. Westchnąłem cicho do siebie. Ona wciąż była bardzo ostrożna względem mnie. I mimo, że jej się nie dziwię, to było strasznie frustrujące. Nie chciałem jej do niczego zmuszać, ale było mi trudno się kontrolować. Zwłaszcza, że jest taka cholernie seksowna, nawet wtedy, kiedy w ogóle nie próbuje. Podobnie było, gdy wracaliśmy z zakupów. Musiałem się powstrzymać przed zatrzymaniem samochodu i rozebraniu jej właśnie tam.
- Dlaczego nie weźmiesz prysznica i nie ubierzesz się w coś wygodniejszego.- powiedziałam.- W tym czasie zobaczę, co możemy zjeść. Skinęła głową, bez słowa i żadnego ruchu. Wziąłem to za prośbę opuszczenia pokoju. Wychodząc, zamknąłem za sobą drzwi, aby dać jej trochę prywatności i poszedłem do kuchni, by zrobić jej coś do jedzenia.
Kiedy tam byłem, zdałem sobie sprawę, że mój telefon był na blacie, a nie tam, gdzie go wcześniej zostawiłem. Zmarszczyłem brwi, podniosłem go i zacząłem sprawdzać połączenia.
Zauważyłem jakieś wychodzące pod numer, którego nie znałem. Byłem przez chwilę zdezorientowany, aż doszedłem do wniosku, że to Alexa musiała do kogoś dzwonić, kiedy mnie nie było. Wpadłem na chwilę w panikę, którą szybko zastąpiłem gniewem. Z kim się kontaktowała? Czy ona zadzwoniła do przyjaciela lub do kogoś z rodziny? Powiedziała mu, gdzie jest?
Warknąłem i trzasnąłem telefonem o blat w pełnej frustracji.
Myślę, że za to należy się kara.

_______________________

Przetłumaczone przez: @case_ff

_______________________
Więc już mamy następny rozdział ;)
Mam nadzieję, że się podoba i, że będziecie zadowolone.
Zapraszam na kolejny. :D Niestety nie wiem kiedy się pojawi. Z takimi pytaniami do @rockkk_me lub @szuwaks_ ;)
Trzymajcie się ! :D xx

środa, 26 czerwca 2013

Rozdział 9

Flashback

Amanda Grace siedziała na kuchennym stole, z głową w dłoniach, cicho płacząc z powodu jej zaginionej córki. Minął prawie tydzień odkąd osoba najdroższa jej sercu została porwana i umieszczona z dala od niej.
Gdy zegar wybił 2 nad ranem, pani Grace zaczęła z niepokojem chodzić tam i z powrotem. Jej córka, Alexa jeszcze nie wróciła z imprezy, na którą niestety otrzymała od niej pozwolenie. Patrząc na zegar, wydała z siebie podirytowane westchnienie, kiedy sięgnęła po płaszcz i ruszyła w kierunku drzwi. Otworzyła drzwi i zrobiła krok na zewnątrz, gdy ujrzała czerwony samochód. Rozpoznała go. Należał do Noemi. Oddychając z ulgą, rozluźniła uścisk na klamce i powoli poszła do zaparkowanego auta z ulgą i uśmiechem wymalowanymi na twarzy. Kiedy zbliżyła się do wiśniowego pojazdu, powędrowała wzrokiem na miejsce pasażera, ale nigdzie nie było śladu po jej córce. Jej serce zacisnęło się.

- Hey Pani G- Daniel mruknął sennie  z tylnego siedzenia. Głowa Candice była na jego kolanach, podczas gdy dziewczyna spała.
- Cześć Daniel, jak było na imprezie? – zapytała słodko drżącym głosem. Jej serce biło jak perkusja w jej piersi.
- Świetnie Pani G –ziewnął. Pani Grace uśmiechnęła się i  sztywno skinęła głową, po czym zaczęła rozmowę z Naomi.
-Naomi?- rozpoczęła. Dziewczyna spojrzała na nią z uprzejmym uśmiechem. – Gdzie jest Alexa?

Naomi zamrugała przez sekundę, a następnie zmarszczyła swoje brwi w błędzie.
- Nie ma jej tu?- zapytała. Nagle serce Pani Grace spadło na ziemię.
- Nie, nie ma.- jej głos uniósł się w panice i nagle troje nastolatków momentalnie wytrzeźwiało. Dziewczyna nerwowo spojrzała na swoich przyjaciół, których twarze natychmiast zbladły.
- Ale myśleliśmy, że… To znaczy, ona wyszła przed nami, Pani G, myśleliśmy, że jest już w domu.
- Co masz na myśli, mówiąc, że wyszła przed wami? Z kim by odeszła?- Amanda zapytała ostro nastolatków, którzy drgnęli.
- Ona… um  … wyszła..- Candice, która teraz nie spała, powiedziała nieśmiało patrząc na swoje kolana.
- Wyszła? – Pani Grace popadła w całkowitą panikę.- Jak mogliście pozwolić jej odejść?!- krzyknęła.
Wszyscy troje odwrócili wzrok w poczuciu winy.
- Nie –Naomi wymamrotała- Zbierałam wszystkich, aby odjechać, ale Alexa nie chciała wsiąść do samochodu dlatego, że wypiliśmy kilka drinków.- przyznała.- Byłam wystarczająco trzeźwa, żeby prowadzić, ale ona odmówiła. Wymknęła się, kiedy ni e patrzyłam. Przysięgam, że nie zgadzałam się na to, Pani G.
Amanda westchnęła- Jak dawno odeszła?
- Około dwóch godzin temu- Daniel powiedział cicho. Jego twarz nie wyrażała nic, poza niepokojem i strachem. Pani Grace nie czekała dłużej, po czym wpadła do domu i zadzwoniła pod numer 911.
Oczywiście policja kazała odczekać jej 24 godziny, zanim będą mogli coś zrobić, ponieważ policjant mówił, że Alexa mogła uciec, ale Amanda wiedziała, że tak nie było.
Po upływie 24 godzin, Pani Grace nadal upierała się przy szukaniu córki. Przez pięć dni cały czas przeczesywali okolicę, ale żadnego znaku po Alexie…  Codziennie ona i zdesperowani przyjaciele, mieli nadzieję, że Alexa znów wróci do domu.
Głośny, piskliwy dźwięk telefonu przerwał myśli Pani Grace. Podniosła głowę z jej rąk i powoli sięgnęła po słuchawkę, leżącą blisko niej. Pociągnęła nosem, po czym odezwała się.
- Halo? – Jej głos był jeszcze suchy i chrapliwy od płaczu.
- Eee… witam, Pani Grace?- Nieznany męski głos przemówił po drugiej stronie linii.
- Tak, to ja.
- Um, mam na imię Ricky. Nie zna mnie pani, ale wiem, że Twoją córką jest Alexa.- zaczął.

Serce Amandy zatrzymało się. – Alexa? Czy to Ty ją zabrałeś? – starała się brzmieć groźnie, ale jej głos nie pozwolił na to.

- Nie, nie… to nie ja, ale… poznałem ją i rozmawiałem z nią.
Pani Grace dyszała.- Gdzie ona jest?
- Jaa… nie mogę ujawnić pani tej informacji, ale rozmawiałem z Alexą i chciała, żebym powiedział, aby pani nie martwiła się i, że nic jej nie jest.
- Wszystko z nią w porządku? Co masz na myśli, mówiąc, że nic jej nie jest? Ona… ona uciekła?- smutek był widoczny w jej głosie.
- Oczywiście, że nie. Ona bardzo kocha panią, ale to… skomplikowane. Mogę pani obiecać, że nic złego się nie wydarzy i, że jest bezpieczna.
- Mogę z nią porozmawiać? – zapytała.
Ricky westchnął po drugiej stronie. – Obawiam się, że to nie jest jeszcze możliwe. Postaram się, aby mogła pani z nią porozmawiać, ale na razie obiecałem Alexie, że będę o niej na bieżąco informował.
-Ale…
- Przykro mi, proszę pani, muszę iść. Aha, i jeszcze jedno. Alexa powiedziała mi również, aby przekazać, że chce, by Naomi przeczytała jej przemówienie na jutrzejszej ceremonii ukończenia szkoły. Jest w biurku w jej pokoju.
- W porządku, ale poczekaj…
- Przykro mi, żegnaj.
Odłożył słuchawkę, pozostawiając Panią Grace oszołomioną i zdezorientowaną, ale podniósł ją na duchu. Alexa była bezpieczna, jej córka żyje. Bez zastanowienia uderzyła w klawiaturę telefonu i czekała, aż druga osoba podniesie słuchawkę.
- Halo? – odpowiedział męski, głęboki glos.
- Herold, to ja, Amanda- powiedziała natychmiast.
- Oh… Amanda… Nie słyszałem Cię od roku. Co się stało?
Wzięła głęboki oddech, zamknęła oczy i ujawniła byłemu mężowi straszną nowinę.
- Alexa.

Alexa’s POV

Słysząc jego kroki podchodzące do pokoju, przerzuciłam się na brzuch i udawałam, że śpię najlepiej jak mogła, choć nie byłam dobrą aktorką. Drzwi zaskrzypiały i znieruchomiałam, wstrzymując oddech. Przez chwilę panowała cisza, ale jego niski chichot wywołał dreszcze na moim kręgosłupie. Słyszałam, że się rusza, ale leżałam nieruchomo, mając nadzieję, że przekonam go, że śpię. Na miejsce na łóżku obok mnie opadło, a para silnych rąk przycisnęła mnie do piersi Justina. Pozostałam niewzruszona.
- Wiem, że nie śpisz Alexa- wymamrotał naprzeciwko mojego ucha, gryząc je. Jego wilgotne wargi znalazły moją szyje, po czym zaczęły ją lekko ssać. Ścisnęłam moje powieki, próbując go ignorować, ale dyszałam. Czułam jego uśmieszek na mojej szyi. Justin złapał mnie mocno za biodra swoimi rękoma i odwrócił mnie tak, że stanęłam z nim twarzą w twarz. Powoli otworzyłam oczy i poznałam orzechowe należące do niego. Patrzył na mnie uważnie, jakby w głębokiej zadumie. Jego oczy wpatrywały się we mnie głęboko,  dopóki nie opuściłam wzroku i poruszyłam się niespokojnie w jego uścisku.
Czując to, rozluźnił swój uścisk i westchnął tak cicho, że był ledwo słyszalny. Jedna z jego rąk podniosła się z lewej strony mojej talii, aby podnieść moją brodę do twarzy chłopaka. Moje oczy ponownie opadły, gdy przycisnął usta do moich. Całował mnie długo i delikatnie, że tak naprawdę zaczęłam się podniecać. Wreszcie odsunął się z małym uśmieszkiem.
- Cześć- powiedział, a jego gorący miętowy oddech obił się o moją twarz. Zarumieniłam się i spuściłam wzrok, przypominając sobie, że byłam owinięta tylko w mały ręcznik, przyciśnięta do niego. Przygryzłam wargę, bałam się, co zamierza zrobić.
- Nie mówisz dużo, prawda?-zapytał cicho, sięgając, by uwolnić moją dolną wargę spod zębów. Pocałował mnie ponownie i uśmiechnął się. – Mam zamiar to zmienić- powiedział. W jego oku zagościł złośliwy błysk, kiedy to mówił. – Ale najpierw musimy kupić Ci jakieś ubrania. Chodź. – wstał, ciągnąc mnie za nim. Chwyciłam czubek mojego ręcznika, modląc się, żeby nie spadł.
Zaprowadził mnie do swojej szafy i puścił moją rękę, kiedy zaczął grzebać w swoich szufladach. Wreszcie wyciągnął długą, niebieską sukienkę bez ramiączek.
- Możesz to nosić w międzyczasie. –popatrzyłam sceptycznie  na sukienkę, zastanawiając się, dlaczego miał ją w swojej szafie. Wyczuł moje wahanie i wyjaśnił:
- To mojej siostry. Zostawiła ją tutaj, gdy mieszkała ze mną.- wzruszył niedbale ramionami.
Szybko chwyciłam ubranie i spojrzałam na niego. – Dziękuję.
Skinął głową. – Idź się przebrać, zaraz jedziemy. – Bujnęłam się na piętach i skierowałam się do łazienki, zdezorientowana jak diabli.
To nie było tak, jak się spodziewałam.
_________________
Przetłumaczone przez: @case_ff

Rozdział 8

Alexa’s POV

Po rozmowie z Rickim czułam się zdruzgotana tym, że nie mogłam nawet porozmawiać z moją mamą. Musiałam usłyszeć jej głos chociaż raz i zapewnić ją, że u mnie wszystko w porządku. Może gdybym poprosiła ładnie Pana Biebera-mam na myśli Justina- to pozwoliłby mi zadzwonić do niej. Westchnęłam i pospiesznie pobiegłam do sypialni Justina, która była także moja. Weszłam i moje stopy poprowadziły mnie do drzwi naprzeciwko. Pamiętam, że kiedy weszłam tu ostatniej nocy, byłam ciekawa, co się tam znajdowało. Korzystając z okazji, że go nie było, weszłam do tajemniczego pokoju, cicho pchając drzwi. Nie wiem czego się spodziewałam, ale szczerze… To co zobaczyłam totalnie zbiło mnie z tropu.
Wewnątrz, na środku pokoju stał elegancki czarny fortepian. Wyglądał tak majestatycznie. Odbijające się promienie słoneczne powodowały, że był tak piękny.  Stąpając małymi krokami w kierunku fortepianu, przesunęłam swoimi  trzema smukłymi palcami po czarno-białej klawiaturze. Przypomniał mi się fortepian u mnie w domu, lekcje gry od kilku lat-już od trzeciej klasy, żeby jak najwcześniej ćwiczyć precyzyjność. Sposób, w jaki instrument elegancko odtwarzał dźwięki tak bardzo mnie zachwycił. Siadając na czarnym foteliku, umieszczonym przed fortepianem, ułożyłam palce na klawiaturze. Naciskając delikatnie, wydobyłam miękką melodię, a wszystkie nerwy uciekły. Powstała kojąca melodia…
_____________
Schodząc na dół, powoli wkradłam się do kuchni pięciopiętrowego domu. Byłam głodna, od dnia mojego porwania prawie nic nie piłam i nie jadłam. Biały ręcznik był ciasno owinięty wokół mojego ciała. Przeszukałam szafki, żeby znaleźć coś do zjedzenia aż Pan Bieber wróci i przyniesie mi coś do ubrania się.
Buszując w kuchni znalazłam moją ulubioną przekąskę wszech czasów, Nutellę. Zawiera orzechy laskowe, masę kakaową i odtłuszczone mleko, co sprawia, że jest zdrowa i pożywna. Przypomniał mi się mój dom, przyjaciele, mama. Łzy zaczęły kłuć moje oczy. To było straszne. Sposób w jaki inny człowiek może zmienić moje życie zdumiewał mnie.
Zabierając moje myśli od drażliwego tematu, zatopiłam łyżeczkę w słoiku, biorąc tyle, ile potrzebowałam. Chciałam uciec od moich kłopotów i powstrzymać się od popełnienia samobójstwa. Szybko zakręciłam słoik, przestraszona moimi myślami. Nigdy wcześniej nie myślałam o popełnieniu samobójstwa, nigdy.
Nie mogę zrezygnować z życia, po prostu nie mogę. To jedyna rzecz , której  nauczył mnie mój tata przed rozwodem z mamą – „Nie poddawaj się i walcz dalej” – pamiętam, jakby to było wczoraj.
_______
Siedziałam naprzeciwko drzwi z głową w dłoniach, wrzeszcząc przez to, że mój ojciec zostawia nas. Opuszcza Californię i wyjeżdża  do  Houston w Teksasie, aby rozpocząć nowe życie. Jego nowa ukochana, nowa praca i nowy dom. Mój ojciec miał w ręku pudełko, które wyglądało jakby w środku był  pierścionek zaręczynowy.
- Alexa…- usłyszałam pocieszający głos, a tata niespokojnie do mnie podszedł.  Pochylił się do mojego poziomu i pogładził moje grube, brązowe włosy.
-Dlaczego?!- wychrypiałam, a moje czekoladowe  oczy patrzyły się w jego niebieskie. Szukałam odpowiedzi, dlaczego to robił.
-Jesteś za młoda, żeby to zrozumieć, Alexa.- Co to znaczy, że jestem za młoda? Mam dziesięć lat na miłość boską  i jestem dojrzała jak na swój wiek.
- Tato, przestań! Proszę powiedz, że to wszystko to jakiś chory żart i miejmy to za sobą. Proszę !- płakałam, łzy spływały z czubka mojej brody. Miałam straszną nadzieję, że mój tata żartuje. Mimo, że jestem  w pełni świadoma, że nie jest zbyt dobrym aktorem.
-Alexa, księżniczko. Nienawidzę tego mówić, ale to nie gra. To jest życie. – spojrzał w moje brązowe oczy, które błyszczały niepokojem.
- Chcę Ci coś dać.- mój ojciec powiedział, rozciągając lekki uśmiech na jego twarzy. Otwierając czarne pudełko, ujawnił medalion z brylantem. – Otwórz. - zachęcił mnie. Otworzyłam medalion i zobaczyłam zdjęcie moje i taty, który przytulał mnie swoimi umięśnionymi ramionami.
Zamknęłam go i przycisnęłam do piersi. Zaczęłam płakać w jego ramionach.
- Wszystko będzie dobrze, Alexa. Każdego lata możesz przyjeżdżać do mnie. Spędzimy razem czas. Obiecuję. Wystarczy, że będziesz silna i trzymaj się życia. Jest zbyt cenne, aby wyrzucić je do kosza. Chcę również żebyś dbała o mamusię, ok?- Jego chrapliwy głos przemówił w moje miękkie włosy. Skinęłam głową szybko. – Kocham Cię, Alexa… Zobaczymy się następnego lata, w porządku? Dzwoń do mnie codziennie!
Ponownie skinęłam głową, wsuwając się lekko w jego pierś, a on pocałował mnie wzdłuż linii moich włosów.
- Pamiętaj, co Ci powiedziałem, nigdy o Tobie nie zapomnę. – Odetchnął przed wstaniem, po czym podszedł do drzwi i wyszedł do swojego czerwonego kabrioletu, wyjeżdżając z podjazdu. Odjechał wzdłuż ulicy.

______
Nigdy nie myślałam, że nadejdzie ten dzień, w którym to się stanie. Nigdy nie myślałam, że nasza rodzina się rozpadnie. Nigdy…
Włożyłam słodką substancję do buzi i powoli usuwałam negatywne myśli i przyciągałam wszystkie pozytywne. Wróciłam do rzeczywistości. Byłam tylko w ręczniku, z włosami spiętymi na czubku głowy. Wyglądałam okropnie. Szybko nałożyłam nakrętkę na słoik Nutelli i pchnęłam go z powrotem do drewnianej szafki kuchennej. Rzuciłam plastikową łyżeczkę do kosza w rogu kuchni. Pobiegłam na górę, do pokoju Justina. Skoczyłam na jedwabną pościel.
Usłyszałam skrzypienie otwieranych drzwi. Wiedziałam, że Pan Bieber jest tutaj.
-Chodź Alexa, kochanie. Wiem, że jesteś na górze.

______________________
Przetłumaczone przez: @case_ff

Przepraszamy, że tyle czekałyście ;) Wszystko wraca do normy :)

Rozdział 7



 UWAGA! POJAWIAJĄ SIĘ SCENKI +18!!!! CZYTASZ NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ
 Alexa's POV


Następnego ranka obudziłam się bardzo nieoczekiwanie. Moje oczy nagle się otworzyły, kiedy jego usta gorąco wędrowały na mojej szyi, pozostawiając na niej małe pocałunki. Kiedy moje oczy przyzwyczaiły się do porannego słońca, zdałam sobie sprawę, że to pomieszczenie nie jest znajome. Moje tętno przyspieszyło i oczy rozszerzyły się, zajęło mi chwilę, aby przypomnieć sobie wydarzenia, które miały miejsce w nocy. Mimo że próbowałam przypomnieć sobie każdą sytuację z wczoraj, czułam ręce Justina, które kreśliły kółka w górę i w dół na moim brzuchu.

Moje ciało zesztywniało, kiedy poczułam, że dobiera się do moich czarnych, koronkowych majtek. Justin musnął moje usta i szyję ponownie. Przysuwając swoje usta do mojego ucha, szepnął do mnie:
- Zrelaksuj się.- Odetchnęłam. Zagryzłam swoją dolną wargę zębami, pozwalając mu kontynuować. W sumie to nawet nie miałam wyboru. Wsunął rękę pod moje majtki i zaczął delikatnie pocierać moją łechtaczkę.

Mój oddech stawał się cięższy. To było coś, czego nigdy nie czułam. Nigdy w życiu nie przeżyłam czegoś takiego. Jednocześnie Justin zaczął składać mi małe pocałunki na moim karku. Jego gorący oddech sprawiał, że czułam dreszcze na plecach. To było wtedy, kiedy zaczęłam czuć niezwykłą wilgoć, tworzącą się między moimi udami.
-Cholera Alexa, jesteś taka mokra.- Niski głos Justina mówił mi do ucha. Delikatnie przygryzł go zębami i pociągnął lekko.
Następnie włożył we mnie swój palec na co zajęczałam bezwolnie. Zaczęłam się trząść z nowej sensacji, mój oddech stawał się coraz cięższy z każdym razem.
-Podoba Ci się, prawda?- Justin szepnął mi do ucha po raz kolejny. Skinęłam głową zawstydzona na 'tak'. Usta Justina ponownie znalazły moją szyję i zaczęły ją ssać, podczas gdy jego palce nadal ruszały się we mnie. Kolejny jęk uciekł z moich rozchylonych warg i Justin mruknął z satysfakcją. Nagle moje mięśnie zaczęły się napinać i Justin objął mnie. Dreszcz przebiegł przez całe moje ciało i z jednym, ostatnim jękiem, moje ciało rozluźniło się, kiedy dotarłam do szczytu.

Justin trzymał mnie w tej samej pozycji, a ja odzyskałam oddech.
-Mmm kochanie, jesteś tak cholernie słodka.- Justin jęknął. Włożył swoje dwa, smukłe palce w usta i zaczął ssać białą, lepką substancję. Domyślałam się, że pochodzi ode mnie. Przygryzając dolną wargę starałam się nie spuszczać z niego wzroku.

Poczułam ciepło na policzkach i zakłopotana odwróciłam wzrok. Nagle Justin owinął swoje ramiona wokół mojej talii i przyciągnął mnie bliżej do siebie.

-Podoba Ci się to?-Zapytał niskim, uwodzicielskim głosem. Unikałam jego spojrzenia i ponownie przygryzłam wargę. Długie palce Justina chwyciły moją brodę i łagodne przekręciły moją głowę w jego stronę. Jego twarz była kilka centymetrów od mojej i czułam jego gorący oddech na mojej twarzy.
-Odpowiedz mi.- Wychrypiał.

-Tak.- Pisnęłam i po raz kolejny moje policzki z różowych stały się czerwone. Jego usta uformowały się w uśmieszek, zaraz przed atakiem na moje wargi. Zaczęłam niepewnie, oddawać pocałunek starając się podchwycić rytm jego pełnych warg. Jego ręka podróżowała po moim udzie, a następnie podniosłam moją nogę i oplotłam wokół jego talii. Potem przerzucił się tak, że teraz on był nade mną. Całowaliśmy się, aż oboje musieliśmy w końcu złapać powietrza. Odsunął się ode mnie z tym uśmieszkiem nadal umieszczonym na jego twarzy.

- Chyba musimy wziąć prysznic. - Mruknął z śmiechem.

Skinęłam głową.
-Uh ... t-tak.. - jęknęłam. Justin stłumił chichot i odszedł ode mnie. Przerzuciłam swoje nogi przez koniec materaca i poszłam w kierunku łazienki.

Łazienka była ogromna i bardzo dobrze urządzona, dużo większa niż łazienka, którą miałam w domu. Podeszłam do prysznica w rogu łazienki i zobaczyłam całą masę gadżetów. Moje brwi zmarszczyły się, ponieważ nie miałam nawet pojęcia w jaki sposób odkręcić wodę.

Wewnątrz prysznica było sześć dużych, okrągłych płytek na ścianie z mniejszymi otworami wewnątrz każdego z nich, które, zdawało mi się, były do rozpylania wody lub coś. Na suficie była prostokątna płyta, skąd kapała woda. Szybko ściągnęłam mój biustonosz i bieliznę, w której spałam ostatniej nocy. Gdy rzuciłam ją na ziemie weszłam pod prysznic i podeszłam do ściany z przyciskami. Były na oświetlonym ekranie. Nie wiedząc, co robić,  na oślep zaczęłam  naciskać losowe przyciski, aż coś się stało. Bez ostrzeżenia, z sześciu okrągłych płytek na ścianie zaczęła tryskać woda uderzając o moje nagie ciało, co wywołało u mnie pisk. Zachowując zimną krewi podeszłam z powrotem do ekranu z przyciskami, naciskając wszystkie gorączkowo aby zatrzymać zimną wodę, która buchała z okrągłych płyt.
Wreszcie udało mi się zatrzymać wodę przez losowe wybieranie  guzików i odetchnęłam z ulgą. Jednak jak już wszystko zatrzymałam, ciepła mgła zastąpiła zimną wodę i zostałam pochłonięta w gorącym obłoku mgły. Nagle, trudno mi było coś zobaczyć oraz trudno oddychać wewnątrz łazienki. Zaczęłam dotykać ekran ponownie i nagle wszystko znowu włączyłam.  Z prysznicu na suficie zaczęła lecieć zimna woda, która spadała na moją głowę, tymczasem mgła wciąż ogarniała mnie nie pozwalając mi oddychać. Zaczęłam piszczeć próbując zatrzymać szaleństwo w łazience. Drzwi łazienki otworzyły się nagle. Odwróciłam się w ich stronę , aby zobaczyć Justina ubranego w nic, prócz jego szarych bokserek od Calvina Kleina. Jak tylko zobaczył co się dzieję ryknął w śmiech. Przygryzłam dolną wargę z zakłopotaniem, chowając mokry kosmyk za ucho. Wciąż śmiejąc się, Justin powoli podszedł do mnie, złapał mnie za rękę i wybawił mnie z katastrofy utworzonej przeze mnie. Kliknął kilka rzeczy na ekranie i wszystko ustało.
-Będę musiał nauczyć cię jak się tym obsługiwać-Justin zachichotał, tuląc mnie od tyłu
Wtedy zdałam sobie sprawę, że byłam całkowicie naga przed nim i zaczęłam się wiercić niespokojnie. Justin odsunął się, trzymając mnie na długość ramienia i jego oczy zaczęły wędrować po moim ciele. Powoli oblizał wargi i jęknął, zamykając oczy na chwilę. Przyciągnął z powrotem moje ciało do jego , więc nasze klatki piersiowe zostały zaciśnięte razem. Pochylił się i szepnął mi do ucha.
-Jesteś taka seksowna Alexa, nie mogę się doczekać tego co zrobimy później.- Uśmiechnął się uwodzicielsko z figlarnym błyskiem w oczach. Westchnęłam cicho, jak jego zęby przygryzły płatek mojego ucha. Przycisnął mnie do siebie, więc poczułam jego erekcję na moim udzie.
Zaśmiał się znowu na mojej szyi, zanim pozwolił mi iść z powrotem pod prysznic. Odwrócił się i włączył prysznic. Tym razem leciała ciepła woda, a nie zimna.
-Wystarczy dotknąć tego przycisku, kiedy skończysz, aby go wyłączyć.- Uśmiechnął się. Jego oczy zaczęły wędrować po moim ciele po raz drugi, zanim odwrócił się na pięcie i wyszedł z łazienki. Kiedy już zamknął za sobą drzwi wskoczyłam po prysznic by móc go dokończyć
***
Po dwudziestu minutach prysznicu, wyszłam i uświadomiłam sobie, że nie miał nic do wytarcia się . Przetrząsnęłam wszystkie szuflady w łazience i znalazłam kilka ręczników. Szybko wzięłam jeden i owinęłam go wokół mojego nagiego ciała. Podniosłam moją  bieliznę, i cicho wyszłam z łazienki. Justin stał przed lustrem poprawiając sobie kołnierz i krawat. Jego oczy spotkały moje w lustrze, kiedy wyszłam, a on uśmiechnął się po raz czwarty tego ranka.
-To był przyjemny prysznic?- Zapytał. Skinęłam twierdząco głową.
-Czy udało Ci się zakręcić wodę? - Wypalił, tłumiąc śmiech. Krew napłynęła na moje policzki a oczy spuściłam na podłogę.
-Tak.- Odpowiedziałam cicho.
-Cóż… muszę jechać do pracy. Wrócę na 7.00 wieczorem.- Justin powiedział, zerkając na swój  drogi zegarek.
-Pamiętaj, że od teraz co moje jest twoje, więc możesz robić wszystko co nie narusza zasad, o których mówiłem Ci wczoraj. Oh... i zabiorę cię jutro na zakupy. - Powiedział zachrypniętym głosem.
Skinęłam głową.
-Dziękuję- Mruknęłam, bawiąc się swoimi kciukami.
Justin pokiwał głową.
-No cóż zobaczymy się wkrótce.- Wypowiedział, łącząc nasze usta na kilka sekund przed wyjściem z naszej wspólnej sypialni. Poczekałam aż wyszedł i założyłam z powrotem ubrania z wczoraj. Nie miałam wyboru, co do sukni. Postanowiłam pójść boso.
Kiedy skończyłam przebieranie sie, podeszłam do drzwi i otworzyłam je. Zaczęłam stawiać małe kroki w wąskim korytarzu. Poszłam dalej, aż dotarłam do spiralnych schodów i powoli zeszłam z nich, szukając oznak obecności  Justina. Usłyszałam oddalający się głos ryku silnika samochodowego. Wiedziałam, że już odjechał. Korzystając z okazji, szybko pobiegłam na górę, aby znaleźć torebkę sprzed wczoraj. Umieszczono ją starannie na stoliku po mojej stronie łóżka. Chwytając ją, wyciągnąłem kartkę, gdzie był zapisany numer Rickyego.
-Zadzwoń do mnie, jeśli będziesz czegoś potrzebowała, okay?- Odezwało się echo głosu Rickyego w mojej głowie. Potrzebuję teraz kogoś do rozmowy. Wróciłam na dół, aby móc zapolować na telefon. A kiedy w końcu znalazłam go, wystukałam numer i trzymałam słuchawkę przy uchu czekając na jego odpowiedzieć. Zaczęłam stukać palcami o blat kuchenny, gdzie znalazłam najbliższy telefon i kilka sekund później, głos Rickyego odpowiedział co wywołało u mnie uśmiech.
-Hallo?-
-Ricky… to ja.- Tchnęłam w głośnik, z ulgą, że usłyszałam jego głos
-Alexa, czy to ty?- Skinęłam głową, choć nie mógł mnie usłyszeć, ale zanim zdążyłam odpowiedzieć, on mówił dalej.
-O mój Boże, tak się cieszę, że słyszę ciebie! Martwiłem się odkąd opuściłaś aukcję. Jak się masz. Czy on traktuje cię dobrze? "
Zamrugałam kilka razy, zanim odpowiedział mu.
-Tak Ricky, w rzeczywistości jest on porządku. Jest teraz w pracy, dlatego zadzwoniłam do ciebie- Nastąpiła długa pauza zanim znów przemówiłam.
-Ricky, jestem przerażona. Chcę wrócić do domu.-Mój głos załamał się lekko.
-W porządku Alexa. Uspokój się- Wzięłam głęboki oddech próbując kontrolować łzy, które były gotowe do rozlania.
-Wiem, że to wydaje się złe teraz...- Prychnęłam przerywając mu.
- To jest złe Ricky-
-Wiem, wiem, ale mogło być gorzej. Mogłaś zostać  sprzedana temu dupkowi Baronowi i uwierz mi, że byłabyś nieszczęśliwa.-Sądziłam, że Baron to ten facet, który licytował za mnie osiemdziesiąt tysięcy i prawie wygrał licytację.
 -Przynajmniej Bieber jest dość przyzwoitym facetem, nie wspominając... jest niezwykle przystojny.- Zachichotałam na gejostwo Ricky'ego, ale uśmiech szybko spadł mi z twarzy.
-Tak myślę, ale to nie czyni nic z tego lepszego.- Wymamrotałam gryząc nerwowo wargi.
-Czy on próbował już czegoś intymnego z tobą?- Zapytał, autentycznie będąc zainteresowanym.
-On um ...- Nie chcę powiedzieć Rickyemu o jego pobudce rano. -Nie, jeszcze nie.-
Westchnęłam -Ale myślę, że stanie się to dziś wieczorem- Wyszeptałam, obawiają się.
-Och ... nie martw się zbytnio o to Lex, spodoba ci się to zanim się zorientujesz, a wątpię, że on chce ci zrobić krzywdę. Bieber może być pojebany, ze względu, że brał  udział w handlu ludźmi, -Skuliłam się na te słowa. -Ale nie jest zupełnie bez serca.-
-Ok.- Westchnęłam. Zapadła cisza pomiędzy nami ale nie taka niewygodna. To było , wygodne milczenie. -Ricky?- Przemówiłam po chwili.
"Hmm?" Zanucił po drugiej stronie linii
"Czy myślisz, że to dobry pomysł, żebym skontaktowała się z moimi przyjaciółmi i z mamą?- Wyszeptałam ledwo słyszalnie.. Ricky ucichł. Przygryzłam wargę, czekając na jego reakcję.
-Nie,- powiedział w końcu. -Nie warto dać się złapać Alexa.- Moje serce zamarło, a łzy zaczęły zbierać się w moich oczach.-Ale mogę przekazać wiadomość, jeśli chcesz.- Wytarłam kilka łez i skinęłam głową.
-Tak, to mi się podoba.- Usłyszałam szuranie po drugiej stronie. Ricky znów przemówił.
-Okay.. do kogo chcesz abym zadzwonił?-
-Moja mama. Powiedz jej, żeby się nie martwiła i jestem cała i zdrowa. Powiedz jej, że przepraszam, że się jej nie posłuchałam oraz, że jestem głupia, żeby nie zadzwonić do niej wcześniej. Przekaż jej iż bardzo ją kocham.-Zatrzymałam się, a moje gardło zamknęło.
-Coś jeszcze?- Ricky zapytał ze współczuciem.
-Tak, jeśli zobaczysz Candice, Naomi oraz Daniela to powiedz im, że brakuje mi ich. Powiedz też Naomi, żeby powiedziała moje przemówienie na ceremonii ukończenia szkoły  Leży na moim biurku w moim pokoju-wyszeptałam.
- Przemówienie?-
-Tak, miałam być uczniem, który wygłosi przemowę.- Mruknęłam  ze smutkiem.
-Tak mi przykro Alexa.- Ricky naśladował mój ton.
-W porządku. Potrzebujesz jej numeru?-
-Przydałby się.-
Po wysłaniu wiadomości do Rickyego  dając mu numer mojej mamy i Naomi,  obiecałam mu zadzwonić szybko, żeby mógł mi dać mi odpowiedź od nich. Westchnęłam, pozwalając, by łzy wyślizgnęły się z moich oczu.
 Dlaczego ja?
________________________________________________________________________
Nareeeeeeeeeeeeszcie rozdział!!!!!!!
cieszycie się?
Przepraszamy, że tak długo nie dodawałyśmy ale wiecie sami... Najpierw zablokowana strona jbff, a gdy już pewna dziewczyna ( której dziękujemy z całego serca) wysłała nam rozdziały nie miałyśmy czasu na tłumaczenie. Dzisiaj pojawią się jeszcze dwa rozdziały i mamy nadzieję, że nas nie opuściliście.
________________________________________________________________________
Rozdział tłumaczony przez @rockkk_me i @szuwaks_

czwartek, 20 czerwca 2013

Podziękowania.

Dziękujemy dziewczynom, które tak szybko nam pomogły.
W zamian obiecałam jednej z nich, że polecę jej tłumaczenie ;)

http://ego-justinbieberfanfiction.blogspot.com/

Oto ono :)

Zapraszamy :)

I już wkrótce czekajcie na kilka nowych rozdziałów na raz ! :)