środa, 5 czerwca 2013

Rozdział 5



Siedziałam bez ruchu, sparaliżowana strachem i przerażona, że to już koniec. Nie zdawałam sobie sprawy, że trzęsłam się, aż poczułam rękę na moim ramieniu. Zwróciłam się do Jesseni, Melodii, i Emily, które zamknęły mnie w ciasnym uścisku, szepcząc słowa zachęty do ucha. Trzymając się ich , zacząłem się zastanawiać, czy jest jakaś możliwość ucieczki. Szybko przeszło mi kilka możliwych planów ewakuacyjnych, ale wiedziałam, że żaden z nich nie ma nawet najmniejszych szans w praktyce.

  -Chodźmy Alexa, mamy harmonogram!- Powiedział jakiś człowiek, strasząc mnie jeszcze bardziej niż obecnie byłam. Byłem trzęsawiskiem w czystej grozie, ale wiedziałem, że mój czas nadejdzie prędzej czy później.

Trzy dziewczyny, które  pokochałam w ostatnim czasie, rozluźniły ręce ode mnie, patrząc na mnie z szeroko otwartymi oczami  ze współczuciem i smutkiem. Dałam im słabe skinienie głową i wstałam chwiejnie i niepewnie.

Przygryzłam moją dolną wargę, nogi drżały mi  ze strachu . Ahold brutalnie złapał mnie za moje ramię   i warknął,  wciągając mnie do wąskiego korytarza. Wyglądał jak jeden z tych korytarzy z filmów grozy, wąskie i słabo oświetlone przez kilka migoczących lamp sufitowych. Ten aspekt tylko dodawał więcej do mojego strachu . Facet  chwycił mnie za łokieć i szybko poprowadził mnie do brzegu sceny.



"Masz pójść na scenę, nie mówić ani słowa, tylko stać i patrzeć , rozumiesz?" Mruknął, ale zanim mogłam dostać szansę aby odpowiedzieć, pchnął mnie na scenę przez co przewróciłam się o własne nogi , zanim odzyskałam równowagę.



-Oh, uważaj tam kochanie. - Inny głos zachichotał nad głośnikiem. Skierowałam głowę stronę   na faceta, który stał na podium. Patrzył na mnie z uśmiechem na twarzy, podczas gdy tłum parsknął śmiechem na jego komentarz. Poczułem krew spieszącą się na moje policzki, przez co zrobiły się koloru czerwonego. Aby ukryć fakt, że się rumieniłam ze wstydu,moje włosy koloru brązowo-czekoladowego ułożyły się w  kaskadę na mojej twarzy, odsłaniając ją od chciwych i zmysłowych męskich oczu, które obserwowały każdy mój ruch.

Szybko udałam się na środek sceny i odwróciłam się do tłumu, ale trzymałam głowę w dół i  ręce splecione przed sobą. To nie wydawało się, aby zadowolić faceta na  podium skoro westchnął  z irytacją do mikrofonu.



-Podnieś kochanie głowę, dzięki czemu możemy zobaczyć twoją twarz- Nakazał. Skrzywiłam się nieznacznie przed podniesieniem głowy, spojrzałam na basen bogatych mężczyzn, który siedział obserwując mnie z rozbawieniem . Widziałam niektóre kiwające głowy z aprobatą i  innych szepczących do siebie. Panika wróciła, odwróciłam oczy patrząc gdzie indziej ... wszędzie, ale to wszędzie był tłum. Ostatecznie  wpatrzyłam  się w sufit nad męskimi głowami, podczas gdy facet na podium zaczął mówić głośno i wyraźnie.
-Teraz mamy prawdopodobnie jedną z naszych najpiękniejszych dziewczyn, pani Alexa Grace. Alexa jest bardzo piękną i młodą dziewczyną . Szkołę skończyła ze średnią 4.8. Jest mądra i posłuszna, ale mimo, że ta dziewczyna wie, po wypuszczeniu jej z domu staje się na prawdę dzika.-Moje oczy rozszerzyły się lekko. Szpiegowali mnie  w trakcie imprezy. -Jeśli chodzi o wygląd  to ... cóż, można wszystko zobaczyć, że jest klejnotem i nadal czysta, panowie.- Przygryzłam lekko wargę. Fakt, że był strasznie denerwujący.
-Tak, ponieważ, że to bardzo drobna młoda kobieta, zaczniemy licytację... na... powiedzmy... załóżmy... pięć tysięcy?- Nucił.

-Pięć tysięcy- Ktoś krzyknął. Usunęłam moje oczy z sufitu, aby spojrzeć na tego, który złożył ofertę. Był to stary człowiek, prawdopodobnie po trzydziestce. Zadrżałam patrząc na niego.

-Pięć tysięcy! Kto da więcej ? - Facet na podium mówił.

-Siedem tysięcy!- Przekręciłam głowę, aby spojrzeć na innego faceta, który złożył ofertę. Był także stary, w tym samym wieku, co pierwszy, ale on miał bardziej przerażający uśmiech na twarzy.

Ponieważ przetargi były kontynuowane, zamknęłam oczy starając się zagłuszyć wszelakie głosy. Próbowałam sobie wyobrazić, jak jestem  z powrotem w domu z moją mamą i moimi przyjaciółmi. Jeśli się nie pomyliłam, jutro jest dzień ukończenia studiów. Wyobrażałam sobie, co Candice, Naomi, Daniel i ja byśmy robili. Prawdopodobnie przygotowywałabym się do spania w moim domu, abym była wypoczęta następnego ranka. Dzieliłabym się wspomnieniami z naszych czterech lat liceum, rozmawiając o naszych planach na przyszłość i płakalibyśmy  nad tym, że nie będziemy widywać się już więcej codziennie . Ale teraz... nie będę w stanie zobaczyć ich już nigdy. Może kiedyś, jeśli jakimś cudem, będę w stanie uciec z tego koszmaru w jakim jestem w tej chwili. Z westchnieniem otworzyłam oczy, wracając do rzeczywistości i byłam zaskoczona przez ilość pieniędzy, które ludzie proponowali aby mnie kupić.

-Osiemdziesiąt tysięcy!- Powiedział mężczyzna w pierwszym rzędzie. Był przyzwoity patrząc, co najmniej. Nie wyglądał na strasznie starego, ale wciąż wyglądał na starszego ode mnie.

-Osiemdziesiąt tysięcy! Czy usłyszę dziewięćdziesiąt?!- Zanucił. -Osiemdziesiąt po raz pierwszy ...- Och, nie, proszę nie pozwól, by ten facet kupił mnie -... Po raz drugi ...- Zaczęłam gryźć wargi ze zdenerwowania. Nie dlatego, że mnie sprzedawali, ale  patrząc na tego człowieka, widziałam, że miał być nieszczęśliwy. -.... I po-raz trze..- Zaczęłam zamykać  oczy z porażki i zaakceptowałam to , że miałam iść z tym człowiekiem. Lecz  odezwał się nagle inny głos na samym końcu sali.

-Jeden milion!- Moje oczy otworzyły się. Wszyscy byli zaskoczeni. Także i ja byłam.
-Dobrze, dobrze, dobrze!- Facet na podium zachichotał do mikrofonu. -To jest bardzo duża oferta, czy ktoś chce ją przebić?- Zapytał  nieco rozbawionym tonem. Moje oczy skierowały się na człowieka, który miał  mnie zabrać. Miał grymas na  twarzy i przeczesał włosy rękami z frustracji.

-Po raz pierwszy...- Człowiek na podium rozpoczął. Moje oczy zwrócone były  z powrotem na tył sali, starając się dostrzec człowieka, który zaoferował milion za mnie, ale to było zbyt daleko i zbyt ciemno aby zauważyć wyraźny obraz -Po raz drugi ....- Moje dłonie zaczęły się pocić jak przeplatałam je ze sobą bawiąc się z moimi kciukami. "...ZOSTAŁA SPRZEDANA!" W tych dwóch słowach moje napięte ciało skierowało się i spojrzałam w stronę tłumu. -Własność pana  Justina Biebera!-



Oklaski wybuchły  w tłumie, a ja zdrętwiałam od stóp do głów. Na prawdę  w tym momencie poczułam zawroty głowy, jakbym miała zemdleć. I pewnie miałoby to już nastąpić, gdyby nie było  człowieka, który przyszedł,  który zabrał pierwsze dziewczynę Stephanie i wszystkie inne. Chwycił mnie za ramię ściągając mnie ze sceny. Nie robiłam nic na znak protestu. Po prostu niech poprowadzi mnie do innego pokoju, który wydawał się być pokojem typowo biurowym. Otworzył drzwi, wepchnął mnie do środka  i zamknął je za sobą.
W wewnątrz zauważyłam mężczyznę siedzącego za drewnianym biurkiem. Miał włosy koloru czekoladowego, które spadły trochę po uszach. Na nich, nosił czarny kapelusz. Jego kremowo-brązowe oczy były ukryte przez parę okularów, które  spoczywały na nosie. Po moim przyjściu, jego wąskie wargi uformowały  się w uśmiech i skinął na człowieka, który siedział naprzeciwko niego by spojrzał w moim kierunku.

Ten człowiek- sądziłam- był tym  samym człowiekiem, który mnie kupił.  To był Justin Bieber. Miał krótkie włosy, kolory karmelowego, który zostały starannie wzbogacone pięknym kolorem cery i był naprawdę muskularny. Jego oczy były koloru brązowego i były fascynujące. Nosił drogi -patrząc Calvin Klein- granatowy smoking. Wyglądał bardzo profesjonalnie . Jego usta koloru brzoskwini  były lekko otwarte, badając mnie od stóp do głów.



-Ah, panna Grace- Powiedział mężczyzna za stołem. -Chodź, usiądź. My tylko omawiamy kilka drobnych szczegółów, a potem pozwolę ci odejść z tym  znakomitym młodym człowiekiem.- Dał mi skinienie na  puste krzesło obok Justina Biebera i pośpiesznie udałam się w  jego stronę  próbując uniknąć głodnego wzroku tego człowieka . Siedziałam ściskają moje uda, a moja ręce były splecione na kolanach, unikając spojrzenia obu mężczyzn. Kiedy  wszystko zostało omówione , człowiek za biurkiem zaczął mówić ponownie.

-Tak jak mówiłem panie Bieber... ona  teraz będzie mieszkać w Twoim domu, ale pod warunkiem, że będzie mogła zachować samopoczucie. To  priorytet dla korzyści jej i twojej, oczywiście. Musisz dbać o to aby była zdrowa, i dobrze się odżywiała. Możesz jej używać  do swoich indywidualnych potrzeb. - Mówił  profesjonalnym tonem. Zerkając w bok na "Mr Bieber ", jak nazwał go po czym spojrzałam na niego, który potwierdzająco głową.

-Tak, oczywiście, John.-  Powiedział niskim, chrapliwym głosem, który sprawił, że zesztywniałam a dreszcze miałam na całym kręgosłupie.

-A ty panno Grace... -John kontynuował. Na dźwięk mojego imienia, spojrzałam  powoli na człowieka, który patrzył na mnie z twardych i zimnych oczu. - Ten mężczyzna , jest po to, abyś spełniała każdą jego potrzebę bez żadnych skargi. A jeśli nie, on może cię ukarać w jakikolwiek sposób. Rozumiesz?" Zapytał szorstko.

Skinęłam głową i i zdołałam powiedzieć piskliwym, słyszalnym głosem -Tak.-  Starałam się ukryć obrzydzenie na wypowiedziane przez niego słowa.
-Bardzo dobrze... Jeżeli już to wszystko to proszę tu podpisać panie Bieber.- Powiedział, popychając  do przodu kilka zszytych dokumentów z dużą ilością nadruku. Otworzył ostatnią stronę  i wskazał na pustą linię z napisem "podpis" . Pan Bieber wyciągnął z kieszeni pióro, które było w jego płaszczu, kliknął go i zaczął podpisywać się bardzo eleganckim stylem pisma. Patrzyłam jak powoli schował pióro z powrotem do kieszeni  i olśniło mnie, zdając  sobie sprawę z tego, że teraz moim właścicielem jest obcy człowiek
John spojrzał na niego z uśmiechem, gdy schował umowy w swojej  szufladzie stołu. Wyciągnął nowy zapasowy, egzemplarz i podał go panu Bieberowi.
-To chyba będzie wszystko John-  Powiedział Pan Bieber, pochylając się do przodu w fotelu szykując się do wyjścia. John posłał  mu zielone światło i uśmiech.

-Jeśli masz jakiekolwiek wątpliwości, wiesz, gdzie mnie znaleźć. -John uśmiechnął się, opierając się na swoim wielkim skórzanym fotelu.

Z ostatnim ukłonem Pan Bieber szybko wstał z krzesła i wziął umowę w jednej ręce, a potem zwrócił się do mnie z uśmiechem. Siedziałam nieruchomo, nie wiedząc, co zrobić, zanim chwycił mnie za rękę i pociągnął  za sobą. Wstając, oboje doszliśmy do  wyjścia z biura, a on prowadził mnie wąskim korytarzem do dwóch wielkich podwójnych drzwi.

Pchnął je otwarte,  wyszedł w zimną noc ciągnąc mnie za sobą. Powietrze uderzyło mnie jak tona cegieł, dostałam gęsiej skórki na ramionach . Dreszcz przebiegł w dół mojego ciała i zaczęłam się trząść lekko, co poczuł Pan Bieber.

Odwrócił się i spojrzał na mnie swoimi miodowymi oczami i zatroskanym  wyrazem twarzy.

-Zimno ci?- Zapytał cicho. Spojrzałam w dół na nogi i skinęłam głową.

-Tylko trochę.-  Mruknęłam, a potem zrobił coś czego najmniej mogłam się spodziewać. On zarzucił swój płaszcz,  na moich ramionach i ostatecznie doprowadził mnie szybko do samochodu... bardzo drogiego i bardzo błyszczącego. Moje usta były  lekko rozchylone w zachwycie na czarny samochód, który był zaparkowany naprzeciwko mnie.

-Podoba Ci się ?- Zaśmiał się. Moje oczy spotkały jego,  spojrzałam w dół, czerwieniąc się trochę. Otworzył drzwi od strony pasażera i wprowadził mnie do środka, a następnie udał się do strony kierowcy i wskoczył na miejsce.
Zwracając się do mnie, dał mi mały złośliwy uśmiech i chichot. -Będziemy mieć dużo zabawy razem, Alexa.- Oświadczył przed włączeniem silnika i wyjechaniem z parkingu.
____________________________________________________________
 ROZDZIAŁ PRZETŁUMACZONY PRZEZ @rockkk_me
____________________________________________________________

A więęęęc jeeest ! NOWY ROZDZIAŁ. !!! Większość Was zgadła kto mógłby kupić Alexę. To było bardzo oczywiste... 
Ogólnie mi się podoba.. (przepraszam za błędy jeśli są)
A jak Wam ?
Jeżeli macie jakieś uwagi odnośnie tłumaczenia to śmiało piszcie. Nie obrażę się tylko wezmę je pod uwagę.

poniedziałek, 3 czerwca 2013

Rozdział 4

Alexa’s POV
24 godziny. Tyle minęło odkąd opuściliśmy magazyn i byliśmy w piekle, którym był ten samochód. Siedziałyśmy w bagażniku czarnej furgonetki, którą nas uprowadzili. Była na tyle duża, aby zmieścić naszą czwórkę. Gdy tylko ci faceci dotarli do nas, związali nam ręce i nogi, zakneblowali nas i zamknęli drzwi do bagażnika. Znowu ogarnęła nas ciemność. Mój żołądek narzekał skoro nie jadłam przez prawie 24 godziny, a nie wspominając już o tym, że nie pachniałam najlepiej. Wszystkie moje myśli były całkowicie pomieszane.
Naprzeciw mnie siedziały Jessenia, Melody i Emily. Wszystkie zasnęły, co mnie zaskoczyło, bo ja nie mogłam dać swoim oczom odpoczynku nawet przez kilka minut. Byłam zbyt zajęta zastanawiając się, co mają zamiar z nami zrobić i w jaki sposób ta aukcja będzie przebiegała. I czy kiedykolwiek zobaczę moją rodzinę ponownie...
Czułam, że samochód się zatrzymał, zgaduję, że po to, aby zatankować, ale nie jestem pewna bo w miejscu, w którym nas pozostawili nie widziałam nic poza ciemnością. Mogłam jedynie rozróżnić postacie Emily, Jessenii i Melody w tej całej przestrzeni bagażnika.
Westchnęłam i oparłam głowę o ścianę furgonetki. Moja głowa uderzała o nią z każdym ruchem pojazdu. Zastanawiałam się, co robi moja rodzina w domu. Pewnie bardzo się martwią i próbują się dowiedzieć, co się ze mną stało po tym jak wyszłam z imprezy.
Ta głupia impreza…
Jęknęłam na przekór grubemu materiałowi, który miałam w ustach i zawiązany wokół głowy. Bez względu na to, jak bardzo próbowałam, nie mogłam się nadziwić, jak głupia byłam na tej imprezie. Ale moja podświadomość mówiła mi też, że jeśli naprawdę chciał mnie, to w końcu i tak by mnie załapał. Tak samo jak Melody. Westchnęłam spoglądając na dziewczyny, które były pogrążone w głębokim śnie. Słowo 'znudzona' to za mało żeby opisać jak się wtedy czułam. Zaczęłam się zastanawiać, jak długo potrwa, zanim dojedziemy do Las Vegas. Nagle samochód gwałtownie się zatrzymał, na co dziewczyny obudziły się.
Usiadły szybko i spojrzały na mnie szeroko otwartymi oczami. Ja po prostu wzruszyłam ramionami na nie. Nagle drzwi bagażnika zostały otwarte, narażając nas na chłód nocy.
Zamknęłam oczy i jęknęłam czując  pulsujący ból w mojej głowie od uderzenia o ścianę furgonetki.
Dwaj mężczyźni wyciągnęli nas, a kiedy stałyśmy już przed autem spojrzeli nam prosto w oczy.
-Mamy zamiar was teraz rozwiązać. - Christopher powiedział powoli, niemal jak ostrzeżenie. -Jeśli będziecie krzyczeć- nie żyjecie. Jeśli spróbujecie uciec-jesteście martwe. Będziecie szły szybko w stronę tego budynku, rozumiecie? - Spytał groźnie.
Spojrzałam w bok na dziewczyny i przełknęłam ślinę patrząc na chłód wypisany na twarzy Christophera. Skinęłam głową razem z dziewczynami, a on uśmiechnął się diabelsko.
-Dobrze-. Skinął na Nathana, który przyszedł i rozwiązał nas, jedną po drugiej. Gdy dotarł do mnie, posłał mi mały uśmieszek, kiedy przesunął dłonią po moim ramieniu i okolicach pleców, aby odwiązać mi ręce. Moje ciało zadrżało nieprzyjemnie, kiedy powoli schodził w dół mojego ciała na nogi, gdzie zaczął rozwiązać moje stopy, a kiedy skończył moja noga drgnęła. Jednak groźba Christophera sprawiła, że miałam ochotę biegać i krzyczeć o pomoc.
-Grzeczne dziewczynki- Christopher powiedział z niskim i uwodzicielskim tonem… -Teraz idźcie- Rozkazał, popychając nas do przodu w kierunku pustego baraku przed nami.
Weszłyśmy do jakiejś zużytej budy, nagle ogarnął nas zapach silnego kadzidła i marihuany. Zapach był straszliwy,  prawie nie do zniesienia, aż zrobiło mi się niedobrze. Czułam się, jakbym miała za moment zwymiotować, ale ze względu na brak pożywienia w żołądku, nie mogłam.
Nathan zaprowadził nas do pokoju z szafami pełnymi ubrań. Było tu około pięciu różnych stylistów, mężczyzn i kobiet. Upiększali oni twarze, ciała i włosy również innych osób. Westchnęłam cicho patrząc na inne dziewczyny, które były tutaj. One także będą sprzedane? Kiedy patrzyłam na każdą z nich, nie mogłam uwierzyć, jak młode były. Jedna z nich nie mógł mieć więcej niż 15 lat. Pokręciłam głową na straszny widok przede mną.
Kiedy obserwowałam moje otoczenie, niski, szczupły mężczyzna, nie starszy niż dwadzieścia pięć lat z krótkim włosami podszedł do naszej szóstki z ogromnym uśmiechem na twarzy.
-Czy to te cztery dziewczyny? Czekaliśmy na was.- Zapytał dosyć wysokim głosem. Sposób, w jaki mówił... To było dość oczywiste, że był gejem. Nie żebym miała coś przeciwko homoseksualistom, miałam przyjaciela, który był gejem.
Uśmiechnęłam się lekko. Patrząc na tego mężczyznę przypomniało mi się o Danielu. A wraz z nim do mojej podświadomości dołączyły też myśli o Naomi i Candice.
-Tak- Niski, chrapliwy głos Nathana odezwał się, przerywając mi moje myśli.
-Świetnie! Chodźcie z nami dziewczyny. "Facet zawołał z uśmiechem przed odwróceniem się na piętach, a my za nim, gdy szedł do czterech pustych miejsc w rzędzie, w pobliżu rogu. Złapał nas za ramiona i delikatnie pchnął nas na każde z krzeseł. Natychmiast obróciłam się, aby na niego spojrzeć.
-Co masz zamiar z nami zrobić?- Zapytałam faceta, który dzwonił po stylistów. Spojrzał na mnie i uśmiechnął się.
-Nie martw się, jesteśmy tu tylko po to, abyś wyglądała dziś dosyć inaczej- Wyjaśnił, chwytając moją brodę i uniósł moją twarz .
-Ty jednak już jesteś wspaniała, nie trzeba będzie dużo poprawiać.-Uśmiechnął się do mnie przed obróceniem mnie twarzą do lustra i zaczął pracować nad moimi włosami.
Po trzech godzinach intensywnych 'przeróbek', depilacji w miejscach, które są bardzo wrażliwe, mycia się i ubierania byłyśmy gotowe na aukcję. Ricky, stylista, którego do mnie przysłano, użył nieco więcej eyelinera na moje oczy. Wziął krok do tyłu i zaczął mnie podziwiać.

-Idealnie!- Przyznał. Postawił eyeliner na biurku i wyciągnął rękę, którą złapałam.
- Chodź, pokażę Ci, jak wyglądasz.- Uśmiechnął się do mnie. Wstałam, chwycił mnie za ramiona, obrócił mnie w stronę lustra i podniósł mój podbródek palcem, abym mogła patrzeć na siebie.
Kiedy tylko spojrzałem na swoje odbicie w lustrze, moje oczy rozszerzyły się, a z ust rozległ się głośny jęk . Patrząc na siebie przyznałam, że faktycznie wyglądałam ... ładnie. Miałam na sobie obcisłą sukienkę, zaskakująco pasowała mi jak ulał. Była bez ramiączek , z czarnej koronki na górze. Sukienka zatrzymała się powyżej moich ud, akurat na mój gust. Czarny biustonosz strapless, który miałam pod sukienką , podniósł moje cycki, dzięki czemu wyglądały na większe niż w rzeczywistości. Podciągnęłam ją trochę do góry, chcąc zakryć część dekoltu.
Moje włosy były teraz czyste, lśniące i zdrowe. Na moje ramiona spływały delikatne, czekoladowe fale . Mój makijaż był prosty i naturalny , ponieważ jak powiedział Ricky, jestem za wspaniała, by nosić zbyt dużo makijażu. Przewróciłam oczami na jego komentarz, bo wiedziałem, że to nieprawda.
-Wyglądasz oszałamiająco.- Ricky szepnął mi do ucha, położył ręce na moich ramionach, a ja posłałam mu mały uśmiech w lustrze.
-Dziękuję Ricky.- Szepnęłam.
- Mają zamiar sprzedać Cię za dużą sumę, Lex.- Jego głos był napięty, ale jednocześnie przepleciony współczuciem. Patrzyłam na jego twarz w lustrze i nasze oczy się spotkały. Jego miękkie, szare oczy były pełne smutku i żalu. W ciągu kilku godzin, kiedy znałam Ricky’ego, polubiłam go i wiem, że jeśli nie ta sytuacja, na pewno bylibyśmy przyjaciółmi. Może mógłby nawet zostać chłopakiem Daniela. Łzy zaczęły kręcić mi się w oczach. Wzięłam głęboki oddech i uściskałam go.
-Będę tęsknić, Ricky.- pisnęłam, zaciskając uścisk na jego szyi. Jednym ze swoich ramion oplótł wokół mojej talii, a drugim gładził moje włosy.
Wiążąc swoje ręce po obu stronach twarzy, zaczął ocierać kilka łez, które spadły z jego oczu.
- Ja też, Lexi.- Powiedział w moje włosy i odsunął się ode mnie na wyciągnięcie ramion. Z moich oczu popłynęło kilka łez.
-Nie płacz- uśmiechnął się lekko. -Ten makijaż nie jest wodoodporny.- Ostrzegł, co sprawiło że wybuchłam śmiechem.
Ricky otworzył usta, żeby coś powiedzieć, gdy drzwi otworzyły się, Wszystkie oczy były zwrócone w tym kierunku . W drzwiach stanął Christopher, Nathan, i paru innych facetów, których nie poznałam. Wszyscy stali w milczeniu, czekając, aż coś powiemy, a po kilku sekundach Christopher odezwał się swoim niskim głosem:
-Każdy musi być już gotowy! Aukcja ma się rozpocząć! - krzyczał na wszystkich. Nikt się nie ruszył przez sekundę, ale nagle wszyscy wstali i zaczęli ustawiać się w kolejce do drzwi. Moja głowa obróciła się z stronę Ricky'ego z szeroko otwartymi oczami, a moje serce zaczęło przyspieszać szybciej.
-Ricky ...-Powiedziałam drżącym głosem. Jego ręka znalazła moją i dała mi uspokajający uścisk.
- Wszystko będzie dobrze, Alexa. Nie martw się o to, dobrze? - Uśmiechnął się, ale nagle ten wyraz zniknął z jego twarzy. Puścił moją rękę i pobiegł do szafki, gorączkowo szukając czegoś, a ja spojrzałam na dziewczyny w kolejce. Ricky wrócił do mnie w ciągu kilku sekund. Spojrzałam na małą, białą kartkę oraz czarną torebkę dopasowaną do sukienki. Popatrzyłam na niego całkowicie zdezorientowana.
- Mój numer jest na tej kartce.- Wyszeptał, zerkając szybko na mężczyznę przed drzwiami. Otworzył torebkę i szybko wrzucił kartkę, zamykając ją ponownie.
-Zadzwoń do mnie, jeśli będziesz czegoś potrzebowała, okay?- Powiedział, wręczając mi torebkę. Zerknęłam na niego i pokręciłam głową na tak i z powrotem oplotłam wokół niego swoje ramiona.
-Żegnaj Ricky.- Wyszeptałam.
-Będę oglądać aukcję, życzę Ci powodzenia, Lexi.- Uśmiechnął się jeszcze raz i spojrzał na drzwi, przy których stali mężczyźni, których pożądliwe wzroki zwrócone były na mnie. Wzdrygnęłam się i przeszłam prosto do małego holu, w którym ustawione były kanapy i krzesła. Siedziałem na pustym drewnianym krześle i czekałam kiedy wejdzie ostatnia dziewczyna, a następnie podszedł do nas jakiś mężczyzna.

-Usiądźcie tu, będziemy po was dzwonili , jedna po drugiej, tak? Kiedy usłyszysz swoje imię , musisz podnieść dupę i wejść na scenę, tak? ?- Kiedy nikt nic nie powiedział, zmrużył oczy i podniósł głos. - Rozumiecie?- Zapytał ponownie, bardziej surowo.
Każda z nas skinęła głową i miękkie pomruki potwierdzenia odeszły od wszystkich w pokoju. – Dobrze. -Mruknął z satysfakcją przed wyjściem z pokoju, zamykając za sobą drzwi. Moje oczy powędrowały po całym pokoju patrząc na dziewczyny, kiedy w końcu dostrzegłam moje 'znajome' stłoczone w kącie.
Szybko wstałam i udałam się do nich. Gdy doszłam, zamknęły mnie w ciasnym uścisku.
-Alexa, jestem przerażona.- Jesennia pisnęła mi do ucha. Skinęłam głową i przytuliłam ją mocniej, ale nie powiedziałam nic w zamian, nie wiedząc, co powiedzieć. Nagle drzwi otworzyły się i pojawił się w nich inny mężczyzna.
-Stephan Mendoza, ty jesteś pierwsza.- Zawołał profesjonalnym głosem. Rozejrzałam się po pokoju i mój wzrok padł na dziewczynę. Tą samą dziewczynę, która przykuła moją uwagę, kiedy pierwszy raz weszłam do drugiego pokoju, gdzie nasze metamorfozy miały miejsce. Była dziewczyną, która nie wyglądała na więcej niż piętnaście lat. Moje gardło ścisnęło się, kiedy patrzyłam na nią, gdy szła powoli, w szpilkach wysokich na sześć cali, próbowała obciągnąć swoją czarną, skąpą sukienkę dół tak bardzo, jak to tylko możliwe.
- Pospiesz się! Nie mam całego dnia! -Człowiek krzyknął wściekle, a ona zaczęła iść trochę szybciej, aż w końcu zniknęła za drzwiami.
-Biedna dziewczyna- Mruknęłam cicho, gdy nagle dziwny dźwięk zwrócił naszą uwagę. Nasze oczy zwróciły się ku małemu telewizorowi, którego nie zauważyłam wcześniej. To nie było nic takiego, ale kilka sekund później obraz pojawił się na ekranie. Telewizor był widokiem na scenę, z małym podium na lewej stronie, na którym stał człowiek z wielkim uśmiechem na twarzy, obok tłum, w którym byli tylko mężczyźni, ubrani w ładne garnitury. Wszyscy byli bogaczami, tak przypuszczałam.
-Witamy panowie na dzisiejszej aukcji- Człowiek na podium powiedział głośno, zwracając uwagę wszystkich mężczyzn. - Mamy dziś kilka naprawdę wspaniałych dziewczyn, więc mam nadzieję, że wszyscy mają pełne portfele .- Śmiał się razem z tłumem. Jego słowa sprawiały, że bolał mnie brzuch. Jak mogą sprzedawać dziewczyny takim obleśnym typom?. -Najpierw, mamy piękną, młodą, szesnastoletnią dziewczynę, Stephanie Mendoza. Chodź tutaj, kochanie. - Powiedział cicho, ale brzmiało to jak rozkaz.
Stephanie szła krótkimi, szybkimi krokami, patrząc w dół. Gdy weszła na środek sceny, nadal zachowała oczy przyklejone do podłoża.
-Nie wstydź się kochanie- facet na podium roześmiał się. - Spójrz w górę, niech ci piękni ludzie mogą popatrzeć na piękną twarz.- Przewróciłam oczami kiedy się z niej wyśmiewali. Z wahaniem podniosła głowę, ale odwróciła wzrok od tłumu. -Teraz, jak widać, ta piękna dziewczyna ma tylko szesnaście lat, ale ona ma zajebiste ciało, można by za nie zabić, mam rację?- słychać było szepty z tłumu. -Stephanie jest również świetną tancerką, jestem pewien, że może ona zapewnić komuś dobrą rozrywkę- Zaśmiał się i mrugnął do tłumu.
Stephanie spojrzała na faceta na podium z szeroko otwartymi oczami, oczywiście nie spodziewała się, że wiedział coś o niej. Więc ci ludzie rzeczywiście obserwowali nas. Nasze porwania nie były przypadkowe, byłyśmy już celami. Dyszałam i przykryłam twarz rękoma, próbując powstrzymać łzy. Czy naprawdę moje życie ma być właśnie takie? Czy mogę pracować  przez cztery lata liceum, mieć średnią 4,8, dostać się na Harvard i to wszystko na nic? Na to zasłużyłam? Zapytałam cicho Boga, ale zaczynałam wątpić czy coś takiego w ogóle istnieje.
-Więc zacznijmy licytację na tysiącu, dobrze?-Ten głośny głos oderwał mnie od moich myśli i sprawił, że spojrzałam na telewizor.
-Tysiąc- Jeden człowiek krzyknął.
-Tysiąc! Czy słyszę 'półtora tysiąca'? - Człowiek mówił szybko, z irytującym głosem. Trwało to kilka minut, aż dotarli do dziesięciu tysięcy. -Dziesięć tysięcy! Czy ktoś ma więcej? - Cisza. Spojrzałam na Stephanie na ekranie telewizora, owinęła ramiona wokół ciała i się trzęsła. -Dziesięć tysięcy po raz pierwszy .... drugi..... i sprzedane! Pan Joseph Harding! - Stephanie spojrzała z szeroko otwartymi oczami na człowieka, który właśnie kupił ją.
Silny i dobrze zbudowany mężczyzna , chodził po scenie i zaciągnął przerażoną Stephanie za scenę. W tym samym czasie człowiek  ze sceny , trzasnął głową ponownie i wezwał do siebie Jennifer Anne.
Proces powtarzał się i powoli, w pokoju zaczęło się robić coraz mniej tłoczno, aż z 9 osób zostały tylko Emily, Melody, Jessenia i ja.
-..... Sprzedano Jamese Pruitt za siedemdziesiąt pięć tysięcy! - Facet na podium ryknął przez głośnik. Prawie na zawołanie, drzwi otworzyły się i znowu pojawił się ten sam mężczyzna.
- Alexa Grace, teraz ty!- Krzyknął. Właśnie wtedy, moje ciało zesztywniało ze strachu i zimna.

 ___________________________________________
Tłumaczone przez:  @szuwaks_
___________________________________________
PRRZEPRASZAAAM, że aż tyle to trwało ale nie miałam za bardzo czasu na kompa .__. Nic takiego się już nie zdarzy ;d Mam nadzieję, że podoba się rozdział i awwwwwww ciekawe co będzie dalej i kto kupi Lexi, ale to już chyba wszyscy wiedzą :D

Bijaczcz ;d

środa, 29 maja 2013

Rozdział 3

Alexa’s POV

Siedziałam sparaliżowana przez strach, jaki mnie ogarniał, gdy patrzyłam z szeroko otwartymi oczami na człowieka zbliżającego się w naszą stronę. Dziewczyny i  ja skuliłyśmy się, kiedy wreszcie zaczął górować nad nami. Był bardzo wysokim i dobrze  zbudowanym mężczyzną. Spod rękawów koszulki wyłaniały się potężne mięśnie. Miał na sobie czarne jeansy, które wisiały luźno na jego biodrach, pokazując czerwone bokserki. Patrząc na jego twarz, zauważyłam, że miał jasnoniebieskie oczy, w których nie było widać żadnych emocji.  Na głowie miał zwichrowane włosy, które  układały się w istny bałagan i opadały mu swobodnie na jego czoło tuż nad oczami. Dolna część jego twarzy była pokryta zarostem, a usta formowały się w obrzydliwy uśmiech.

- Wstań! – wydał mi rozkaz, jednak byłam zbyt zszokowana, aby się ruszyć. Jego oczy zwęziły się, a on chwycił moje ramię, ostro za nie ciągnąc. – Powiedziałem wstań, do cholery!- warknął ze złością.

Krzyknęłam z bólu i wyciągnęłam wolną rękę, aby uwolnić się z jego uścisku. Wstałam na obie nogi, a on spojrzał na mnie pożądliwie. Zrobiło mi się niedobrze. Oblizał usta i podniósł rękę w powietrzu, powodując, że drgnęłam. Myślałam, że chce mnie uderzyć. Zamiast tego wskazał palcami na kogoś. Sekundę później usłyszałam zbliżającą się parę kroków. Spojrzałam za ramię mężczyzny i mój wzrok padł na kogoś innego.
Drugi facet nie był tak wysoki, jak pierwszy, ale i tak wyższy niż ja. Był o wiele szczuplejszy, choć dobrze zbudowany. Jego ciemne, kręcone włosy były starannie zaczesane do tyłu i, w przeciwieństwie do pierwszego mężczyzny był ubrany w obcisłą koszulkę, której dekolt uwidaczniał zarost na klatce piersiowej. Jego oczy miały jasno zielony kolor, a na jego twarzy widniał nieznaczny uśmieszek.
Zauważyłam, że niósł coś, przez co miał zajęte obie ręce. W jednej trzymał szklankę wody, a w drugiej butelkę z  tym płynem. Podał ją facetowi, który odkręcił ją z łatwością. Następnie wyciągnął przed siebie rękę. Potrząsnął ją, oferując mi dwie małe tabletki. Moje brwi uniosły się w górę w zdziwieniu i zmieszaniu. Spojrzałam na jego dłoń, a potem z powrotem na twarz.

-One są przeciwbólowe –wyjaśnił - ostatniej nocy byłaś całkiem pijana, więc wyobrażam sobie, że masz lekkiego kaca -zaśmiał się wraz z kolegą. Kiedy o tym wspomniał, moja głowa zaczęła pulsować z bólu. Szybko wzięłam pigułki do ręki, a drugi mężczyzna podał mi szklankę z wodą do popicia. Kiedy je połknęłam wyrwał mi szkło z ręki i odwrócił się, aby wyjść.
- Czekajcie – powiedziałam cicho. Oboje zatrzymali się i odwrócili, po czym spojrzeli na mnie wyczekująco – Dla..dlaczego tu jesteśmy? Co macie zamiar z nami zrobić?- Zająknęłam się. Wymienili spojrzenia i uśmiechnęli się.
- Dowiesz się wkrótce-niższy odpowiedział, a w jego głosie słychać było akcent z Teksasu. Odszedł, zamykając za sobą drzwi od pokoju i zostawiając nas w ciemności. Spojrzałam na dziewczyny, po czym zaczęłam cicho podchodzić w kierunku drzwi.
- Co Ty wyprawiasz? – Emily szepnęła. Jednak zignorowałam ją i pociągnęłam za klamkę. Oczywiście była zablokowana, więc od razu przyłożyłam ucho do drzwi, słuchając głosów z zewnątrz.
- Rzeczy, jakie chciałbym zrobić z tą dziewczyną…- Jeden z głosów odezwał się i uznałam, że należy do mężczyzny, który przyszedł jako pierwszy. Moja twarz wykrzywiła się z obrzydzenia na jego komentarz. Słychać było chichot pochodzący zza drzwi.
- Uspokój swoje hormony, Nathan – facet z teksańskim akcentem parsknął śmiechem – Chociaż nie wiem jak byśmy chcieli to nie możemy nic zrobić z tymi  dziewczynami. Wiesz o tym.
-Taa…- mruknął, jak mi się wydawało Nathan. – Ale, kurwa, gdybym był bogaty jak jeden z tych zasmarkanych dupków na aukcji w przyszłym tygodniu, zapłaciłbym duże pieniądze za tą foczkę- śmiał się. W tym momencie wyciągnęłam ręce do ust i cofnęłam się od drzwi. Upadłam na kolana.
Trzy dziewczyny szybko podbiegły do mnie w panice.
-Alexa, co się stało, co oni mówią?- Emily zapytała pospiesznie. Odciągnęłam dłoń od twarzy i spojrzałam na nią z pustym wyrazem.
-Myślę, że oni chcą nas sprzedać-wyszeptałam, nie będąc w stanie pojąć tego chorego pomysłu. Wszystkie dyszały, kładąc ręce na ustach, tak  jak ja. Skinęłam głową, a moje oczy wypełniły się łzami. – Mówili o jakiejś aukcji w przyszłym tygodniu -powiedziałam cicho, a łzy uciekły z  moich oczu. Więc to było tak, że miałam być sprzedana na aukcji jak jakiś przedmiot do kogoś zupełnie obcego? Nie będzie mnie w domu, nigdy już nie zobaczę moich znajomych i rodziny. Miałam zamiar iść na studia, na Harvard. Moja ciężka praca, nadzieje i marzenia… Wszystko po prostu poszło na marne.
Właśnie tam załamałam się. Łkałam niekontrolowanie, uświadamiając sobie, że to się dzieje naprawdę, że to nie był jakiś koszmar i nigdy nie wrócę do domu. Dziewczyny spojrzały po sobie ze łzami spływającymi po policzkach ich bladych twarzy, a w ich oczach ujrzałam przerażenie.
-Jesteś pewna, że powiedzieli właśnie to?- Melody zapytała zduszonym głosem. Spojrzałam na nią, niewyraźnie widząc przez łzy. Skinęłam głową, potwierdzając to co usłyszałam. Zamrugała na mnie kilka razy, zanim zaczęła kręcić głową, mrucząc pod nosem „Nie, to nie może się dziać, nie..”. I tak w kółko. Emily i Jessenia nic nie powiedziały. Nie miały tak naprawdę nic do powiedzenia na ten temat. NIC.
Usłyszałyśmy coś za drzwiami, a dziewczyny wzdrygnęły się niespodziewanie.  Spojrzały na mnie, a ja już wiedziałam co zrobić. Starannie przyłożyłam ucho i wytężyłam słuch, aby dowiedzieć się do się dzieje.
- Nathan! Christopher!- nieznany głos mówił nisko i szybko.
- O… Andrew, co jest?- facet ze specyficznym akcentem, który podobno nazywał się Christopher, zapytał zdezorientowany.
- Czy wam udało się złapać dziewczynkę w nocy? – „Andrew” poprosił mężczyzn na zewnątrz.
- Co się dzieje? – Jessenia szepnęła, kiedy wszystkie zebrały się wokół mnie, a ja szybko uciszyłam ją. Wytężyłam słuch na to, co mówiło trzech mężczyzn.
- Taak… To była bułka z masłem. Dlaczego pytasz?- rozpoznałam głos Nathan’a.
- Musimy wyjechać. Teraz. Jesteśmy tu zbyt długo, a policja zaczyna podejrzewać i szuka już trzech zaginionych, więc jedziemy do Vegas wcześniej niż planowaliśmy- Andrew mówił powoli, ale pilnie do dwóch mężczyzn, którzy nas tu trzymali- Jest północ. Zabierajcie dziewczyny i ruszamy.

Zapadła długa cisza, zanim usłyszałam kroki w stronę drzwi. Moje oczy rozszerzyły się i odwróciłam się do dziewczyn. Dałam im wyraźnie do zrozumienia, że musimy wrócić na swoje miejsca. Szybko to zrobiłyśmy, usiadłyśmy na podłodze, ciężko dysząc.
Przygryzłam wargę, kiedy zobaczyłam jak drzwi otwierają się, a światło wpada do ciemnego pokoju. Ujrzałam dwóch mężczyzn, Nathan’a i Christopher’a.
- Wstawajcie! – wyższy wydał nam rozkaz – Jedziemy do Vegas, dziewczyny- obaj zachichotali i uśmiechnęli się złośliwie.
_______________________________
Tłumaczone przez: @case_ff

Dziękujemy bardzo za odwiedzanie naszego bloga ;) Postanowiłyśmy zrobić niespodziankę i dodać dwa rozdziały jednego dnia, więc spieszyłyśmy się z tłumaczeniem ;)
Mamy nadzieję, że się Wam spodoba :) <3

Rozdział 2

Alexa’s POV

 Następnego ranka obudziłam się z ogromnym bólem głowy i pleców. Jęknęłam siadając, gdy zdałam sobie sprawę, że jestem na podłodze w nieznanym miejscu. Zaczęłam dyszeć i rozglądać się gorączkowo po ciemnym pokoju oraz przypominać sobie wydarzenia z poprzedniego wieczoru. Retrospekcja z picia, czarna furgonetka, która mnie śledziła, po czym na ulicy uderzyło mnie coś jak tona cegieł.
Zostałam porwana. Zdałam sobie sprawę z przerażenia.
Zaczęłam się trząść i zbeształam siebie w myślach przez to, że nie pozwoliłam Naomi odwieść
mnie do domu. Wolałabym ryzykować wypadek niż być tutaj... nic po za tym. Rozpaczliwie zaczęłam szukać miejsca do ucieczki, ale pokój był zupełnie pusty. Nie było okna w żadnym miejscu. Jedyne źródło światła pochodziło z małej żarówki na środku pokoju, która wisiała luźno, emitując światło. W pokoju śmierdziało okropnym zapachem piżma.
Gdy zauważyłam drzwi szybko zerwałam się na nogi, podbiegłam do nich i próbowałam je otworzyć. Ku mojemu przerażeniu były zamknięte.
Wydałam z siebie zduszony okrzyk rozpaczy kiedy uderzyłam plecami o drzwi i powoli upadłam na obrzydliwej betonowej podłodze. Przyciągnęłam kolana do piersi i oparłam na nich głowę, a kilka łez wypłynęło z moich oczu.
Jestem w pułapce, zamknięta w tym brudnym pokoju na Bóg wie jak długo. Nigdzie się stąd nie wybieram.
Moje myśli wędrowały po przyjaciołach i rodzinie. Pomyślałam, że muszą się bardzo martwić i być zdesperowani, zwłaszcza moja mama. Prawdopodobnie dostała zawału serca, wiedząc, że jej jedyne dziecko nie wraca do domu z imprezy. Nie czuję się komfortowo z tym, że nie chciała mnie puścić.
Świeże łzy zaczęły wypływać z moich oczu myśląc o mojej mamie. Chociaż byłam gotowa na imprezę nawet dwadzieścia cztery godziny temu to ona ostrzegała mnie. Powiedziała mi, że nie podoba jej się fakt, że idę tak późno na imprezę. Ja po prostu potrząsnęłam ją i przewróciłam oczami ze względu na jej nadopiekuńczość.
FLASH BACK
-Mamo ! - Powiedziałam do niej
- Mam osiemnaście lat, idę na studia za kilka miesięcy i nie sądzisz, że zasługuję na odrobinę zaufania? Poza tym kończę szkołę ze średnią 4.8 , najlepszą z całej klasy. Nie robiłam nic tylko siedziałam na tyłku przez ostatnie cztery lata i się uczyłam po to, aby dostać się do dobrej uczelni. Pozwól mi się ten raz zabawić, mamo.
Mogłabym powiedzieć , widząc wyraz jej twarzy, że wie, że miałam rację, ale nadal nie była zadowolona.
- Okej, Lexi. Ale obiecaj mi, że będziesz bezpieczna i odpowiedzialna. - Westchnęła.
- Obiecuję mamo- Powiedziałam z uśmiechem.
END FLESH BACK
Dlaczego po prostu jej nie posłuchałam? Dlaczego poszłam na tą głupią imprezę? Zastanawiałam się szlochając w kolana. Płakałam w milczeniu, co wydawało się trwać godziny, aż usłyszałam ruch gdzieś w pokoju

Spojrzałam w górę i zmrużyłam oczy, dostosowując się z niedostatecznego oświetlenia w pomieszczeniu.
Kiedy moje oczy zostały w pełni dostosowane, ujrzałam trzy figury leżące na brudnej podłodze po drugiej stronie pokoju. Myślałam, że to tylko torby czy coś, aż jedna z nich lekko się przesunęła. Podniosłam się do góry, więc moje bose stopy zostały umieszczone mocno na ziemi , a ja niepewnie ruszyłam w stronę trzech figur.
-Hallo ?!- Odezwałam się nerwowo.
Gdy byłam już bliżej zobaczyłam trzy postacie. Były to trzy dziewczyny, wszystkie ładne i gdzieś w moim wieku. Dyszałam, a jedna z nich podniosła głowę ku mnie i spojrzała na mnie z jej straszliwie niebieskich oczu.
Pomimo tej sytuacji nie mogłam nie zauważyć, jak wspaniała ona rzeczywiście była. Jednak wyglądała zużycie i niezdrowo, prawdopodobnie z powodu  bycia w tym miejscu przez długi czas. Jej włosy, jak zauważyłam, kiedyś były koloru blond, a teraz układały się brudne na jej ramionach. Jej skóra była bardzo blada, prawie biała jak kartka papieru, a na sobie miała krótką czarną sukienkę, która wyglądała jakby była trzy rozmiary za duża na nią, mogłam sobie wyobrazić, że była doskonale na nią dopasowana, zanim została wniesiona tutaj.
- K... kim jesteś ? - Zapytała drżącym głosem, podczas gdy dotarła do pozostałych dziewczyn i potrząsnęła nim, i by je obudzić. - Obudź się!- Wyszeptała. Pozostałe dziewczyny usiadły chwiejnie i kiedy ich oczy spotkały moje, usiadły jakby były porażone prądem. Spojrzałam na brunetkę o niebieskich oczach po lewej stronie blondynki. Ona też spojrzała przerażona. Zauważyłam, że na lewym oku miała brzydki purpurowy siniak, który odznaczał się purpurowo na jej bladej twarzy. Instynktownie dotknęłam jej, a jej ciało stało się napięte.
- W porządku. Nie mam zamiaru Cię skrzywdzić- Powiedziałam cicho studiując jej twarz.
Była również piękna. Jej długie, ciemne, proste, brązowe włosy spadały do połowy pleców i były lekko kręcone na czubku głowy. Mogłabym powiedzieć, że kiedyś te włosy były piękne i błyszczące, ale teraz wyglądały na naprawdę brudne i tłuste. Jej oczy były bardzo ciemne, jakby czarne. Ta dziewczyna była również chuda… za chuda. Tak chuda, że można było zobaczyć zarys jej kości, prawie jak szkielet.
-Co Ci się stało?- Zastanowiłam się głośno.
Coś błysnęło w jej oczach, a ona skuliła się pod wpływem mojego dotyku. Czułam, że rozpadłam się na kawałki patrząc na nią z zaciekawieniem. Dziewczyna przygryzła wargę i spojrzała na podłogę pozwalając pojedynczej łzie skapnąć na cement. I od razu czułam się źle, że zaczęłam ten temat.
- Została uderzona- Odezwał się kolejny głos.
Moja głowa odwróciła się w jego kierunku. Podobnie jak przy dwóch pierwszych dziewczynach, kolejna  nie była niczym normalnym. Jej jasne brązowo-czekoladowe oczy świeciły od łez. Jej blada twarz miała odrobiny brudu tu i tam. Jej czerwone włosy były poplątane i związane. Miała na sobie bluzę, która była zbyt duża dla niej i wisiała na niej jak sukienka.
-Przez kogo?- Spytałam przerażona. Spojrzałam na brunetkę, ale ona unikała mojego wzroku.
- Ci ludzie którzy przyprowadzili nas tutaj- Powiedziała, kiwając głową w kierunku drzwi – Próbowała uciec w zeszłym tygodniu, ale została złapana, a jeden z nich pobił ją za karę- Pisnęła.
-To straszne- Dyszałam wpatrując się w biedną brunetkę.
- Nie powiedziałaś nam swojego imienia- Zażartowała blondi.
Moje oczy zamotały się na jej twarzy.
-Jestem Emily- Przedstawiła się. – To Jessenia- Wskazała na rudą, która dała mi słaby uśmiech – I Melody- Powiedziała wskazując na brunetkę, która wciąż nie patrzyła na nas.
- Jestem Alexa- Powiedziałam cicho parząc na każdą z nich i siadając na zimnej podłodze obok nich.
- Tak… więc zabrali cię ostatniej nocy? Nic nie słyszałam, jak przynosili ciebie.- Stwierdziła Jassenia.
- Byłam nieprzytomna. Gdybym była świadoma zrobiłabym więcej hałasu- Wzruszyłam ramionami.
- Jak Cię porwał?- Zapytała Emily z ciekawości. Przygryzłam wargę i westchnęłam.

-Byłam na imprezie w nocy i za dużo wypiłam, a kiedy wracałam do domu, z furgonetki wyskoczył mężczyzna i przyłożył ściereczkę do mojej twarzy, co spowodowało, że zasnęłam. Wtedy po prostu nie mogłam nie zasnąć.-wyjaśniłam, a moje gardło zacisnęło się. Emily położyła rękę na moim kolanie i uśmiechnęła się do mnie ze współczuciem.
-A co z wami?-zapytałam, chcąc zwrócić uwagę na kogoś innego. I  w końcu wszystkie zaczęłyśmy dzielić się historiami, wyjaśniającymi to, w jaki sposób znalazłyśmy się w tym strasznym miejscu.
Dowiedziałam się, że Emily była modelką, ubiegającą się o pracę. Była w drodze na sesję zdjęciową, kiedy przypadkowo pomyliła drogę i skręciła w ciemną uliczkę. Chłopaki, którzy widocznie obserwowali ją cały tydzień, porwali ją wtedy. Słysząc to, wykrzywiłam moją twarz w szoku. A co jeśli obserwowali mnie, zanim zabrali mnie tutaj? Różne myśli zaczęły przewijać się przez moją głowę.
Jessenia była stażystką nowej firmy z linią odzieży w Nowym Jorku. Byłyśmy w Kalifornii, więc to mnie zaskoczyło. Pracowała non-stop, dzień i noc, dzięki czemu miała zostać wypromowana. W ostatnim dniu stażu poproszono ją o zamknięcie budynku po wszystkim. Zrobiła to około godziny 23, po czym stała, czekając na taksówkę, kiedy trzech kolesi wyskoczyło niespodziewanie znikąd i zabrało ją tak, jak mnie.
Nawet Melody, która w sumie milczała przez większość naszej rozmowy, miała podobną historię do mnie i dowiedziałam się, że miałyśmy wiele wspólnego. Była studentką na ostatnim roku. Jej rodzice niestety nie mieli pieniędzy, aby opłacić uczelnię, więc musiała znaleźć pracę, by zapłacić za studia.
Znalazła ją w lokalnym barze, jako barmanka i pracowała tam przez około trzy tygodnie. Powiedziała nam, że jednej nocy dwóch mężczyzn ubranych na czarno przyszło do baru. Podobno wyróżniła się, ponieważ w przeciwieństwie  do innych, po prostu stała i patrzyła, podczas gdy wszyscy tańczyli.
Opowiadała, że jeden z nich udał, że chce drinka. Zapytał czy zechciałaby wyjść i zarobić kilka dodatkowych dolarów. Kiedy odmówiła, on po prostu wybiegł. Po skończeniu zmiany, wyszła przez tylne drzwi, prowadzące do alei, gdzie czekali na nią. Wtedy zabrali ją bez zastanowienia.
Kiedy skończyła swoją historię, łzy spływały po jej twarzy, tak jak reszcie z nas. Płakałyśmy w milczeniu, nie słysząc niczego oprócz cichych szlochów. Gdy skończyłyśmy, Jessenia usiadła i zwróciła się do mnie.
- A co z Tobą, Alexa? Opowiesz coś o sobie?- spytała, gdy wszystkie spojrzały na mnie wyczekująco. Westchnęłam, przygryzłam wargę, po czym zaczęłam swoją historię.
-Cóż..um…nazywam się Alexa Grace. Chodzę do liceum, które miałam skończyć w piątek.-zaczęłam z uśmiechem. Dziewczyny spojrzały na mnie żarliwymi oczami.- Od pierwszej klasy, robiłam wszystko, pracując dzień i noc, aby zdobyć jak najwyższy poziom wiedzy. Nigdy nie wychodziłam z moimi znajomymi i nie upijałam się. Ale wszystko opłaciło się, gdy osiągnęłam średnią 4,8.
Wszystkie spojrzały na mnie co najmniej pod wielkim wrażeniem, ale gdy ciągnęłam dalej swoją opowieść, ich wyraz twarzy zmienił się, przedstawiając współczucie i obrzydzenie.
-Tak przy okazji, moi przyjaciele przekonali mnie do jednej z największych imprez w roku, której gospodarzem był najpopularniejszy chłopak ze szkoły. Tak naprawdę nie chciałam iść, ale ponieważ to był mój ostatni rok w liceum przed pójściem na Harward, pomyślałam „czemu nie?”-wzięłam głęboki oddech przed kontynuowaniem.-Krótko mówiąc, poszłam i upiłam się, jak gówno. Razem z przyjaciółmi mieliśmy zamiar opuścić przyjęcie, ale gdy dowiedziałam się, że mamy jechać samochodem, po tym wszystkim co spożyłam tego dnia, postanowiłam wyruszyć sama, na piechotę. To była najgłupsza decyzja, jaką kiedykolwiek podjęłam. Oni… zabrali mnie do furgonetki i starałam się przeciwstawiać, ale to nie miało najmniejszego sensu.-powiedziałam cicho, kończąc moją historię.
Żadna z nas nie wiedziała, co powiedzieć, więc wszystkie po prostu siedziałyśmy w milczeniu kolejny raz. Wykorzystałam tę okazję do rozejrzenia się do pokoju. Był pusty, szary. Nie znajdowało tu się nic poza kilkoma torbami. Spojrzałam na dziewczyny, które wydawały się znudzone i przygnębione.
-Co oni zrobią z nami?-zastanawiałam się głośno, co przykuło uwagę pozostałych dziewczyn.-Nie będą…krzywdzić nas, prawda?- zapytałam z nagłym strachem. Spojrzałam na czarne oczy Melody i natychmiast zamknęłam usta.
-My… nie wiemy dokładnie, co zamierzają zrobić, ale nie dotknęli nas w żaden sposób. Tylko Melody, bo próbowała uciec- Emily odezwała się, patrząc na ziemię. Miałam się odezwać, gdy drzwi otworzyły się, wpuszczając światło do środka. Wszystkie cztery napięłyśmy się, patrząc powoli kto stanął w ich wnętrzu.
-Dobrze, dobrze, dobrze…-rzucił chrapliwy głos. Zerknęłam w górę, ale nagle jasne światło sprawiło, że nie mogłam dokładnie przyjrzeć się jego twarzy.
- Zobacz, kto zdecydował się obudzić. Wstawaj Śpiąca Królewno- roześmiał się, podchodząc do mnie, ale moje ciało trzęsło się ze strachu.
___________________________________________
Tłumaczone przez:
1. @case_ff
2. @rockkk_me

Podzieliłyśmy się po połowie tym rozdziałem i oto jest ! :)

niedziela, 26 maja 2013

Rozdział 1

Alexa’s POV
We czwórkę byliśmy w samochodzie, w drodze do domu Zacharego Lawn’a. To jest najbardziej popularny chłopak w naszej szkole. W centrum zainteresowania zawsze był on albo jego dziewczyna, Harrper Witt, która organizowała dla wszystkich prawie każdą wielką imprezę. O tej, na którą właśnie jechaliśmy mówiła cała szkoła, więc miałam wielkie oczekiwania co do niej.
- Jestem bardzo podekscytowany tą imprezą, a jeszcze bardziej z tego powodu, że zgodziłaś się pójść z nami, Lex. – powiedział Daniel, uśmiechnął się od ucha do ucha, przekręcił się na fotelu pasażera, aby na mnie spojrzeć, a Candice i Naomi pokiwały głowami z zadowolenia.
- Tak, Ty nigdy nie brałaś udziału w tego typu wydarzeniach razem z nami, więc teraz idziemy na największą imprezę w tym roku szkolnym! – Candice promieniała, siedząc obok mnie na tylnym siedzeniu auta.
Zaśmiałam się, kręcąc głową.
- Obojętnie, ludzie. Ja po prostu zawsze miałam ważniejsze rzeczy do robienia, teraz mogę uczestniczyć w tym szalonym przyjęciu.
- Ważniejsze rzeczy czyli co? Badania? Lex, może miałabyś normalnego chłopaka, jeśli nie trzymałabyś swojego nosa cały czas w książkach. Widać, że jesteś piękna, a faceci ślinią się na Twój widok codziennie w szkole!- Naomi dokuczała mi, zerkając na moją twarz przez swoje boczne lusterko.
- Dokładnie, zgadzam się z Nay. – wtrącił się Daniel.
- Ja też-dodała Candice. Wzruszyłam ramionami, odwracając się od nich i wyjrzałam na ulicę przez szybę.
-Cokolwiek.-mruknęłam.
Zdałam sobie sprawę, że zatrzymaliśmy się obok ogromnego, białego domu. Odpięłam swoje pasy i otworzyłam drzwi od kabrioleta Naomi. Poszłam w dół, chodnikiem za nią, Candice i Danielem na moich wysokich obcasach. Wreszcie byliśmy na miejscu. Zapukałam do drzwi dość mocno, słysząc, że muzyka grała głośno, przez co kostki mojej ręki odznaczały się na jasno czerwono na bladej skórze. Gdy czekałam, aż w końcu ktoś łaskawie otworzy, trójka moich przyjaciół patrzyła na mnie jakbym była szalona.
- Co Ty robisz, Lex? Nie pukaj w drzwi kiedy idziesz na domówkę! Zwłaszcza, jeśli uczestniczysz w imprezie Zacha. Nikt Cię nie usłyszy!- Daniel zawołał otwierając drzwi. Candice i Nay śmiały się z mojego braku doświadczenia. Czułam jak moje policzki rumienią się ze wstydu, otworzyłam szeroko oczy i szybko poszłam za nimi.
W środku było bardzo gorąco, a dziwny zapach sprawił, że ciężko oddychało się w tym pomieszczeniu. Rozejrzałam się dookoła, patrząc na dziewczyny flirtujące z chłopakami, ludzi kołyszących się w rytm muzyki. Niektórzy grali w prawdę czy wyzwanie, biegali po domu i ogarniali cały ten chaos. Cały dom śmierdział piwem, marihuaną i potem. To był okropny bałagan, a ja natychmiast pożałowałam swojej decyzji, aby przyjść tutaj.
Daniel szybko złapał mnie za rękę i pociągnął przed tłum. Nay i Candice od razu się do nas przyłączyły, a ja nie chciałam stracić ich z oczu. Daniel prowadził całą naszą trójkę na środek parkietu, gdzie było wystarczająco dużo miejsca do tańca, a my ocieraliśmy się o plecy różnych ludzi. „Starships” Nicki Minaj zabrzmiało przez głośniki, a wszyscy na parkiecie zaczęli śpiewać, tańczyć, unosząc czerwone kubki z alkoholem w powietrzu. Kilku facetów ocierało się o mnie, szepcząc różne rzeczy do mojego ucha, które wywołały zdziwienie na mojej twarzy, bo nikt nigdy nie robił tego wcześniej. Niektórzy nawet odważyli się klepnąć mnie w tyłek, więc trzymałam się z dala od nich.
Spojrzałam na moich znajomych, aby zobaczyć jak tańczą. A przecież mieli zapewnić mi opiekę najlepszą na świecie… Czułam się nieswojo przyglądając się wszystkim. Byłam jak wyrzutek. Westchnęłam, poszłam w róg pomieszczania i po prostu stałam tam, obserwując jak ludzie się bawią.
I zastanawiałam się dlaczego tu jestem.

No one’s POV
- PIJ, PIJ, PIJ! – grupa nastolatków otoczyła Alexę śpiewając i zachęcając ją, aby wypiła swój pierwszy kieliszek wódki. Podniosła go i wlała do ust, a jej oczy rozszerzyły się, gdy silne mrowienie i ostry smak paliły ją w gardło. Zakasłała i prychnęła, ale po palącym uczuciu zaczęła świadomie zachwycać się smakiem cytrynowym. I, ku jej zaskoczeniu-polubiła to.
Po pierwszym kieliszku, Alexa zaczęła pić więcej i więcej. Po pewnym czasie nawet jej podpici przyjaciele zaczęli się martwić. Dziewczyna chwyciła po następną porcję, kiedy czerwony kubek został wyrwany z jej uścisku.
- Heej! - niewyraźnie przysunęła głowę do kubka, aby napić się trochę.
- Lex, kochana. Już wystarczy. – powiedział Daniel z niepokojem wyczuwalnym w głosie. Candice pokręciła głową, biorąc kubek z ręki chłopaka i poszła w stronę kuchni. Alexa i dwoje jej przyjaciół zaczęli obserwować ją, gdy odchodziła.
- Hej! Co Ty wyprawiasz?!- zapytała dziewczyna , nie rozumiejąc dlaczego dziewczyna zmierza w stronę zlewu. Minęło kilka sekund, po czym zdała sobie sprawę, co Candice zamierza zrobić i szybko wyciągnęła rękę, aby ją zatrzymać. Naomi chwyciła ją z obu stron, gdy tamta wylała ostatnią kroplę wódki.
-NIE!- Alexa krzyknęła wściekle. Nay złapała za jej ramiona i poprowadziła na górę do pustego pokoju, gdzie nie było słychać muzyki rozdzierającej uszy.
- Posiedź tu przez chwilę, a ja wrócę na dół i poszukam Candice i Daniela. Zostań tutaj. – Nay powiedziała, kręcąc głową.
- Nieeeeee… Zostań ze mną i oglądaj jednorożce i Spongebob’a! – Alexa zawołała wyraźnie pijana. Naomi nie mogła się powstrzymać i lekko zachichotała.
-Będę z powrotem, Lex. – szepnęła, wysuwając się z sypialni i zamykając za sobą drzwi.
Naomi zeszła po schodach, szukając jej przyjaciół i zauważyła ich przy stole z przekąskami, całkiem upitych. Szybko do nich podeszła i pociągnęła za ich ramiona.
- Eej! – krzyknęli jednocześnie.
- Daniel! Candice! Przestańcie. Musimy zabrać stąd Lex, wszystko wymyka się spod kontroli. – Naomi skarciła ich, zabierając z ich rąk kieliszki. Daniel i Candice byli pijani już po pierwszych dwóch porcjach i po tym, jak spożyli więcej alkoholu niewiarygodnie się upili.
Naomi jęknęła z frustracją i wróciła na górę do Alexy. Kiedy weszła do pokoju, gdzie ją zostawiła zobaczyła przy dziewczynie jakiegoś chłopaka, który miał już rękę pod jej spódniczką.
- Aleza!- Naomi zawołała, odciągając ją od pijanego kolesia, zdając sobie sprawę, że był on blisko ust dziewczyny.
- Jejj. Nay, po co to robisz. Myślę, że naprawdę mnie polubił!-zachichotała jak mała dziewczynka.
- Raczej chciał się dobrać do Twoich spodni.- Naomi przewróciła oczami.
- Ale ja mam na sobie sukienkę!- Lex powiedziała, lekko zszokowana. Nay spojrzała na nią z rozbawieniem, a następnie na kolesia, który wstał z łóżka.
- Fuuj, chodźmy, Lex. –jęknęła, kręcąc głową.
Znalazły w końcu Daniela i Candice, którzy ciągle pili. Naomi robiła wszystko, aby wyciągnąć ich na zewnątrz. Kiedy wreszcie jej się udało, wszyscy wzięli głębokie oddechy i zaczerpnęli świeżego powietrza.
- Odjeżdżamy tak szybko? – Candice powiedziała, choć brzmiało to, jak „ohh… już ?! tak szybko?.
- Tak, myślę, że Alexie wystarczy już picia na ten wieczór. Wsiadajcie do samochodu. Odwiozę Was do domu. – zaoferowała dziewczyna. Chociaż wypiła parę drinków podczas dzisiejszej imprezy, uważała, że była wystarczająco trzeźwa, aby kierować. Alexa nagle otworzyła szeroko swoje oczy. Pomimo, że była w pijackim stanie, wiedziała, że jazda w samochodzie w jej stanie to nie jest dobry pomysł. Pokręciła głową z wściekłością.
-Nie, to nie jest w porządku. Pójdę sama.-powiedziała i ruszyła wzdłuż ulicy. Zatrzymała ją ręka na jej ramieniu, należąca do Naomi.
- Zwariowałaś? Jest późno! Wsiadaj.
- Nie, nie chcę-dziewczyna nadal nalegała.
- Ale Lex…- przerwał jej pijany Daniel.
- Lexi, my wcale nie chcemy odjeżdżać!- jęknął. Naomi zerknęła na nich. Candice tańczyła jak idiotka na trawniku przy Danielu.
- Musimy iść, Daniel, zanim stanie się coś złego. –próbowała przetłumaczyć to chłopakowi. Potrząsnął głową i nagle chytry uśmieszek pojawił się na jego twarzy. „Da...”- zaczęła, ale zanim skończyła wypowiedź, Daniel wyrwał jej torebkę, gdzie znajdowały się klucze do samochodu, po czym zaczął uciekać.
-Daniel! Oddaj to!-krzyczała na niego.
-Najpierw mnie złap-odkrzyknął dziecinnie. Popędził do domu, a rozzłoszczona dziewczyna pobiegła za nim na swoich obcasach.
Alexa spojrzała na Candice, która spacerowała po trawniku. Wykorzystała tę okazję, aby zacząć wracać pieszo do domu. Nie pamiętając nawet, że mogłaby zadzwonić po mamę, aby odebrała ją z imprezy.
Noc była dziwnie zimna, jak na porę letnią. Lampy dawały tylko półmrok na ciemną ulicę i było przerażająco cicho i spokojnie. Jedyny dźwięk, jaki słyszała Alexa to tupnięcia jej obcasów. Dziewczyna w końcu zaczęła żałować, że opuściła swoich przyjaciół i imprezę.

Alexa’s POV

Około 10 minut po tym, jak opuściłam przyjęcie, postanowiłam zatrzymać się i odpocząć, bo moje stopy nie wytrzymywały już dłużej. Usiadłam na krawężniku, pozwalając udom dotknąć zimnego chodnika. Pospiesznie zsunęłam swoje buty i zaczęłam masować stopy.
Dlaczego nie wróciłam do domu z Naomi? Zastanawiałam się, a po jakimś czasie zaczęłam trzeźwieć i czułam okropny ból w moich skroniach. Jęknęłam głośno i położyłam głowę między dłonie i zamknęłam oczy na kilka minut. Wtedy zdałam sobie sprawę, że mam ze sobą telefon.
- TAK! – mruknęłam i zaczęłam przebierać rękami w mojej torebce, aby znaleźć mojego iPhone’a. Szybko go wyciągnęłam i zawołałam „Kurwa!”, przeklinając samą siebie, że nie naładowałam go wcześniej. Westchnęłam, po czym wstałam, chcąc dostać się do domu jak najszybciej. Chwyciłam swoje buty i torebkę, zaczynając iść boso. Wtedy zobaczyłam czarnego van’a , który cicho jechał za mną. Zaczęłam panikować i szybko ruszyłam wzdłuż ulicy. Usłyszałam ryk furgonetki, bo kierowca wyraźnie zaczął przyspieszać. Strach przejął moje ciało. Rozejrzałam się gorączkowo, szukając miejsca do ukrycia, ale zanim zdążyłam to zrobić, van zatrzymał się przede mną. Nie miałam szans, a trzech mężczyzn ubranych na czarno, wysokich i umięśnionych wyskoczyło z auta i podbiegło do mnie.
- Pomocy!-próbowałam krzyczeć, ale nagle poczułam się przytłumiona, gdy jeden z napastników przykrył moje usta wilgotną ściereczką. Dyszałam, a duszący zapach wypełnił moje nozdrza. Jeden z mężczyzn trzymał mocno moje ciało, gdy próbowałam się wyrwać z jego uścisku. To nie miało sensu. Moje ciało zaczęło odczuwać słabość i nagle nie miałam już nad nim kontroli.
Moje powieki zaczęły opadać i zamykać oczy. Ostatnią rzeczą, jaką usłyszałam, zanim zemdlałam, był głęboki chichot, a następnie słowa wypowiedziane szorstkim głosem:
„Ona zapewni nam mnóstwo pieniędzy”
______________________________________________________________
Tłumaczone przez:  @case_ff